Maria Rabiej
Ręcznie robiona biżuteria
Robię naszyjniki ręcznie, w domu pod Poznaniem — elektroformowanie w miedzi, żywica, materiały z odzysku, znaleziska i rośliny. Każda praca powstaje pojedynczo.
W rolce:
• Oliwka Brazil — teledysk „Problem”
• Dziarma — teledysk „Algorytmy” i Rhythm & Flow
• Bryska — śniadaniówka i teledysk „Zostałeś”
• Margaret — występ w Sopocie i śniadaniówka
• Kasia Lins — koncerty
• Ewa (redlipstick) — sesja dla marki kosmetycznej
• Ryskala — teledysk „Lustro”
• Jann — kampania Sephora i trasa koncertowa
• Blanka — teledysk „Aserejé”
• Natalia Szroeder — teledysk „Sama na planecie”
• Doda — okładka i trasa Aquaria
• Kasia — występ w DDTVN
• Kolorowy — event YSL
• Mata — teledysk „Kryształowa kula”
Nie wszystkie te wystąpienia były na czerwonym dywanie — to głównie teledyski, sesje, koncerty i telewizja.
Inne naszyjniki dostępne w sklepie: MariaRabiej.com
Robię też na zamówienie.
Projektowałam buty, w których nikt nie chciał chodzić.
Dziś robię biżuterię, w której chcecie.
To nie był mój czas — w Polsce nie było wtedy miejsca
na rzeczy dziwne.
Zostały mi po tamtej pracy ręce,
które umieją robić.
Kiedyś robiłam rzeczy, w których się chodzi.
Teraz takie, które się nosi przy sobie.
Każdy naszyjnik robię sama, od początku do końca.
Sklep: mariarabiej.com
Nikt ich nie ukradł. Sprzedała je sama, w czerwcu 1997 roku, na aukcji u Christie’s w Nowym Jorku. Pomysł podsunął jej nastoletni syn — powiedział, że skoro szafy pękają w szwach, może zrobić z tym coś dobrego. Poszła nawet ta granatowa aksamitna, w której tańczyła z Travoltą w Białym Domu.
Każdą wyceniono na pięć tysięcy dolarów. Sprzedały się średnio po czterdzieści jeden tysięcy. Zebrała trzy i ćwierć miliona — wszystko trafiło na oddział onkologiczny i do fundacji wspierającej chorych na AIDS.
Na aukcję nie pojechała. Poprosiła tylko, żeby wyniki przysłano jej rano, razem ze śniadaniem.
Dwa miesiące później już jej nie było.
Suknie sprzedała wszystkie. Biżuterii nie wystawiła ani jednej. Także tego naszyjnika — siedmiu sznurów pereł z owalnym kamieniem pośrodku. Powstał z antycznej broszki, prezentu ślubnego od Królowej Matki. Diana nie znosiła broszek, więc kazała ją rozebrać na części i złożyć po swojemu.
To chyba dlatego chciałam go odtworzyć. Cała moja praca polega na tym samym — biorę coś, co ktoś kiedyś zrobił inaczej, i składam na nowo.
Link do sklepu w komentarzu
Przyszła po choker na techno. Nie musiałam pytać o nic więcej — sama pamiętam noce, które nie chciały się skończyć, i parkiet, na którym zostały moje podeszwy. Dosłownie
Choker wykonany na zamówienie, w jednym egzemplarzu. Podobny mogę zrobić dla Ciebie: mariarabiej.com
Czarne wdowy dojono na potrzeby armii.
Nie z jadu — z nici. Te dwie cienkie kreski, które widzisz w celowniku, lunecie czy teodolicie, przez dwieście lat robiono z pajęczego jedwabiu. Musiał być dziesięć razy cieńszy niż ludzki włos. Próbowano prawdziwych włosów — na dużych wysokościach zamarzały i pękały. Próbowano stali i platyny — okazały się za słabe. Tylko pajęcza nić napinała się w idealnie prostą linię i znosiła mróz.
W czasie drugiej wojny kobiety hodowały czarne wdowy w słoikach w swoich domach i wyciągały z nich świeżą nić prosto z kądziołków. Dobę wcześniej ich nie karmiono, bo głodny pająk przędzie równiej. Dopiero w latach sześćdziesiątych zastąpiła je maszyna.
Ta, którą wplotłam w naszyjnik, nie pracowała dla nikogo. To wylinka — sama skóra, którą tarantula zrzuciła, rosnąc. Żadne zwierzę nie ucierpiało.
Naszyjnik CZARNA WDOWA: perły, srebrne kolce, czerwone krople. Robię go na zamówienie.
Sto lat temu kobiety nosiły we włosach noże.
Nazywały to szpilką do kapelusza.
Trzydzieści centymetrów stali, na końcu perła albo kryształ.
Ozdoba — dopóki ktoś nie usiadł za blisko.
W 1910 Chicago uchwaliło zakaz szpilek dłuższych niż dziewięć cali.
Kara: pięćdziesiąt dolarów.
W Sydney sześćdziesiąt kobiet wolało areszt niż grzywnę.
Kobiety miały broń schowaną w ozdobie.
Mężczyźni uchwalili prawo, żeby im ją odebrać.
Zrobiłam naszyjnik z trzema kolcami.
Nazwałam go Kastet.
Nic nowego nie wymyśliłam — tylko przypomniałam.
Kryształy, ostrza, ręczna robota.
Do kupienia w sklepie, link w bio. Robię też na zamówienie.
Ten naszyjnik powstał z główki porcelanowego aniołka, który się stłukł i miał trafić do śmieci — dostałam go od znajomego ze sklepu ze starociami. Skrzydła należały do ćmy, którą znalazłam pod własnym oknem. Koraliki przysłałyście mi Wy, w paczkach.
Nic tutaj nie zostało kupione po to, żeby być naszyjnikiem. Wszystko było wcześniej czymś innym.
Powstał jeden egzemplarz i nie będzie drugiego takiego.
Naszyjnik jest dostępny w sklepie: mariarabiej.com
Kwiaty od kogoś więdną po tygodniu.
Kwiaty od siebie — nigdy.
Ta lilia zakwitła w moim ogrodzie.
Zerwałam ją w pełni rozkwitu,
zatrzymałam na zawsze w żywicy —
i teraz nie zwiędnie już nigdy.
Jedyny egzemplarz. Drugiego nie będzie,
bo natura nie powtarza kwiatów.
Naszyjnik dostępny na mariarabiej.com 🌿
(link w bio)
W świecie księżniczek
przyszłam z mieczem świetlnym.
Nikt mi nie powiedział,
że to wada.
Więc wyrosła ze mnie zaleta.
Dziś zamiast miecza — palnik i szczypce.
Zamiast zbroi — serce z miedzi.
Nadal robię po swojemu.
Dałam za darmo.
Raz. Jeden jedyny raz.
Zadzwoniła stylistka wielkiej gwiazdy.
Teledysk. Zasięgi. Oznaczenie.
Budżet? Budżetu nie było.
Wysłałam naszyjnik jak dziecko w świat —
bibułka, wstążka, nadzieja.
Wrócił po miesiącu.
„Koncepcja się zmieniła. Niczego nie użyłyśmy.”
Tylko że pachniał cudzymi perfumami.
I zostawił pamiątkę. Włos. Nie mój.
Morał? Ktoś inny ten naszyjnik kupił.
Zapłacił. Nosi. Szanuje.
Bo rękodzieło to nie zasięgi. To praca.
Chcesz być lepszą niż gwiazda ? Zamów już dziś na MariaRabiej.com
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Kontakt: firmę
Strona internetowa
Adres
Poznan
Powiadomienia
Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Maria Rabiej opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.