True Blue Practice

True Blue Practice

Udostępnij

True Blue Practice is a bit romantic, but well "grounded" approach to movement.

It's about searching for movement principles, that are common for all movement fields. It's about searching the true by asking always better questions and about never ending development where the sky's the limit...

The seductive "woo" of short-term changes - Evidence In Motion 01/12/2016

Ten artykuł podejmuje bardzo ważne kwestie, m.in. ślepego zaufania do guru oraz jak ważne jest zrozumienie złożoności ciała ludzkiego i szukanie równowagi w podejściu.

A na koniec zostawia nam motywujące pytanie: Co robić, żeby krótkotrwałe efekty terapii "rozgościły się" na zawsze?

;)



http://www.evidenceinmotion.com/blog/2016/03/17/the-seductive-woo-of-short-term-changes/

The seductive "woo" of short-term changes - Evidence In Motion I had the following video shared to me on a social media network that really stimulated my thinking. It is by Andreo Spina, a chiropractor showing how adaptable and changeable our nervous system is to input. Short-term change can be impressive This video causes me to think back on how many course...

Instagram photo by @naturalnytrening • Oct 23, 2016 at 10:09pm UTC 24/10/2016

Geometria w naturze. Co determinuje kształty? Jakie i jak ukierunkowane siły tworzą płaszczyzny, linie i struktury? I jak można na nie wpływać?
Wróciłam z kursu pewnej metody bezinwazyjnego leczenia skolioz (wielopłaszczyznowe skrzywienie kręgosłupa). Zaczęłam pracę z chorymi na skoliozę. Sama od dziecka mam idiopatyczną skoliozę...

Kurs zaowocował większą ilością pytań niż odpowiedzi. A to lubię. Chyba tak to już jest, że im więcej się wie, tym więcej się wątpi i pyta? ;) Ale do rzeczy.

Nie wybierałam tej pracy ani tego kursu, to był przypadek, że tak się potoczyło. Ale przypomniało mi to o kierunku w którym idę. Skolioza wiele razy w moim życiu determinowała moje decyzje i wiele razy udawałam że jej nie mam. To m.in. przez nią, wbrew niej i dla niej związałam swoje życie z ruchem... Jestem eksperymentem, który może pomóc innym.

I pomoże. :) Podobno co 7 lat człowiek podejmuje zmieniające życie decyzje... U mnie wychodzi, że to teraz.

https://www.instagram.com/p/BL6_LBrgMZp/?taken-by=naturalnytrening

Instagram photo by @naturalnytrening • Oct 23, 2016 at 10:09pm UTC See this Instagram photo by • 21 likes

Photos 21/09/2016

No to stało się. I kiedyś głośno wypowiedziane, trochę mimochodem, marzenie - ziściło się. Uczę WF-u w szkole. :D
Czy jest to łatwa praca? Ile i co może taki nauczyciel? Czy można naginać system? Gdzie i kiedy dziecięca radość, indywidualna ekspresja i kreatywność w ruchu zamienia się na presję zdobycia wyniku, rywalizację (nie twierdzę, że niezdrową) i wczesną specjalizację sportową? Czy moja dotychczasowa krytyka systemu odbije mi się czkawką? Teraz już nie ma wybacz... Będę miała, co przerabiać. I o czym pisać.
Jesteście ciekawi?

Instagram video by @naturalnytrening • Sep 18, 2016 at 1:27pm UTC 18/09/2016

>>> Jestem. Żyję. I nie wiem.

Instagram video by @naturalnytrening • Sep 18, 2016 at 1:27pm UTC See this Instagram video by • 10 likes

Untitled album 16/08/2016

Nie wiem kiedy się bawię, kiedy pracuję, kiedy się uczę a kiedy odpoczywam... Ale to tylko dzięki wyjątkowym osobom, które spotykam na swojej drodze. Dziękuję za kilka ostatnich dni ludzie!

Photos from Kulturalny Plac Niepodległości's post 06/08/2016

Jak to jest z tym rozciąganiem? Joga zła czy dobra?
Faktycznie jako prewencja przeciw urazom - rozciąganie statyczne, bierne, kiedy przytępiamy odruch na rozciąganie, co w konsekwencji powiększa nasza podatność na kontuzje - nie jest dobrym pomysłem.
Ale jeśli rozciągamy się biernie w celu ukojenia układu nerwowego np. na koniec dnia - zadziała to bardzo dobrze.
W ruchu nie ma tych złych i tych dobrych - po prostu coś jest, albo tego nie ma.
To w naszej intencji - czyli zamyśle PO CO i DLACZEGO daną praktykę wykonujemy - to tutaj jest "pies pogrzebany". :P
A na końcu i tak liczyć się będzie charyzma i wiedza osoby, która nas uczy, a nie tylko sława danej metody. Bo prawdopodobnie jest "Joga" i jest "Joga"...?
Nie należy zapominać, że joga to nie tylko rozciąganie, to także tradycja i wnikliwie opracowany zbiór leczniczych pozycji, regulujących pracę wszystkich układów organizmu.
Czasami towarzysko chodzimy sobie na jogę do Rosela Kawa. Jest to osoba, która nie popchnie Cię w pasywne zakresy zbyt wcześnie i bez sensu, ponieważ wie po co i dlaczego "coś" robić.
Wczorajsze zajęcia były ciekawą wymianą - bo najlepiej "rozmawiać" o ruchu bezpośrednio - w ruchu.
Piękne jest życie.
PS. Korzystajcie z mądrości Roseli, póki jest taka możliwość, a jest na przykład na Kulturalny Plac Niepodległości . I to bezpłatnie :).

Photos 03/08/2016

Często dostaję pytania dotyczące używania "rollerów", czyli wszelkiego rodzaju wałków do masażu, piłeczek i wszelkich innych ustrojstw tego typu... Dlatego w tym miejscu napiszę słów kilka na ten temat, i nie zawaham się użyć metody zadawania pytań.

Skąd się wzięła idea produkowania i stosowania takich przyrządów?

Nie da się odpowiedzieć na to pytanie bez przywołania terminu powięzi, czyli w uproszczeniu - takiej jakby siatki włóknistej, która trzyma nasze ciało w zintegrowanej całości.
Choć Andrew Still [twórca osteopatii] jako jeden z pierwszych podkreślał rolę powięzi grubo ponad 100lat temu, to media głównego nurtu w ostatnich kilkunastu latach "odkryły", że powięzi w ogóle istnieją. Zapewne za sprawą wzmożonych publikacji na ten temat w tych właśnie ostatnich latach. Mam wrażenie, że gdzieś na tej fali rozpoczęła się produkcja prostych przyrządów, których użycie, jak utrzymują ich producenci, "uelastycznia" powięź, poprzez "rozbicie zgrubień powstałych na tkance łącznej", zwiększa ruchomość stawów, poprawia kurczliwość mięśni, przyspiesza regenerację po wysiłku lub stanowi formę rozgrzania tkanek przed sesją treningową.

Większość wymienionych efektów można potwierdzić, ale nie jest to takie oczywiste... Pozytywne zjawiska owszem mają miejsce, rolowanie może nawet zmniejszyć stan zapalny, ale często są to efekty jedynie chwilowe. Trzeba zadawać kolejne pytania, np. czy rozgrzewka metodą rolowania i uzyskane w ten sposób zwiększone zakresy ruchu mogą być bezpiecznie obciążane w części głównej treningu? Na ile trwała i godna zaufania jest uzyskana w ten sposób ruchomość? Nadal jest wiele niewiadomych.
Warto jednak uświadomić sobie jaki mechanizm na pewno NIE stoi za skutecznością rolowania wałkiem itp., a nie stoi za nią "wydłużanie powięzi", ani "rozklejanie" powięzi [dla zainteresowanych materiał, który dobrze to tłumaczy: https://www.youtube.com/watch?v=BnYdzaoMyQ8].

Tak więc kwestia efektywności tej praktyki to jedno. Uważam to za rzecz drugorzędną tak na prawdę... Ponieważ cała heca z rollerami to taka tabletka, która na chwilę rozwiązuje problem, rozprawia się z objawem, a nie z przyczyną.

Zamiast zastanawiać się czy warto się rolować, pytajmy dlaczego w ogóle odczuwamy potrzebę "rolowania"?

Jeśli odnajdujemy na naszym ciele newralgicznie napięte regiony/miejsca/punkty albo skrócone i posklejane powięzi [nazywajmy to jak chcemy], to zastanówmy się DLACZEGO one powstały?

Być może to nasze nawyki, nasze relacje, nadmiar jakiejś emocji, może sposób spędzania czasu, może otoczenie w jakim przebywamy, może nasza praca, może nagminnie popełniane błędy treningowe, lub specjalizacja w jednej dziedzinie sportowej... Może któreś z tych czynników wpływa na stan naszego ciała? Może to tam trzeba coś zmienić? Ani znalezienie odpowiedzi na ten temat, ani proces eliminacji przyczyny nie będzie łatwy, ale i tak uważam, że długie życie w zdrowiu i szczęściu, jakie dzięki temu zyskamy jest tego warte.

Jednocześnie nie kwestionuje wyboru "tabletki" skutecznej na chwilę. To jest Twoja sprawa.

Ja rolowania nie używam. Jakoś nigdy mi ta forma nie odpowiadała. Moją ulubioną formą rozgrzania tkanek i aktywowania miejsc amnezji motorycznej jest "Fighting Massage" koncepcja Rootlessroot. Uważam za wartościowe w niej między innymi to, że buduje silne więzi między ludźmi a i nie tylko... Wczoraj, kiedy Kamil testował mnie w już zakrawający o agresywny sposób, nasza suczka wyczuwając niebezpieczeństwo, zaczynała na poważnie bronić mnie i atakować mojego "oprawcę". ;) Praktykę, przynajmniej w tej wersji, trzeba było przerwać...

Od ponad tygodnia śpię na 1cm macie ułożonej bezpośrednio na drewnianej podłodze. Jest to eksperyment. Moje subiektywne odczucia są takie, że budzę się bardziej "zintegrowana", tzn. nie czuje się jak drewniany kołek, tak jak wtedy kiedy śpię na miękkim łóżku. Oprócz tego dostrzegam inne korzyści spania na twardej powierzchni, ale o tym już innym razem.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Firmy Zdrowia I Urody w Zakopane?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Adres


Zakopane
34-500 TO 34-504