LogoRymki WrocLove
Neurologopeda
Terapeuta wczesnej interwencji logopedycznej
Elektrostymulacja
Psycholog
Terapeuta ręki
20/06/2026
Czy ucho może powiedzieć nam coś o zdrowiu dziecka? 👂🩺
W diagnostyce Płodowego Zespołu Alkoholowego (FASD) lekarze zwracają uwagę na wiele szczegółów anatomicznych. Niektóre z nich są bardzo subtelne, ale mają ogromne znaczenie diagnostyczne. Jednym z takich markerów jest tzw. „ucho o wyglądzie torów kolejowych” (Railroad track ear).
ZOBACZCIE GRAFIKĘ 👇
Ta drobna anomalia fizyczna polega na tym, że górna chrząstka ucha jest słabiej rozwinięta i zawinięta do dołu w taki sposób, że układa się całkowicie równolegle do fałdu znajdującego się pod nią. Wizualnie tworzy to efekt dwóch równoległych szyn. 🛤️
➡️Dlaczego to ważne?
Alkohol spożywany w ciąży jest silną toksyną, która zakłóca migrację komórek budujących twarzoczaszkę płodu. Choć samo zniekształcenie chrząstki nie boli i nie upośledza słuchu bezpośrednio, jest dla lekarzy jasnym sygnałem, że płód był narażony na działanie alkoholu w kluczowym momencie rozwoju.
Co ciekawe, dane na temat tej konkretnej anomalii zawdzięczamy m.in. gruntownym badaniom z Australii (z Macquarie University w Sydney). Australijscy naukowcy wykazali, że cecha ta występuje u około 16,8% dzieci z FASD‼️
Wiedza o takich markerach pomaga we wczesnej diagnozie, co jest kluczowe dla zapewnienia dziecku odpowiedniego wsparcia terapeutycznego.
W pierwszym komentarzu link do badania👇👇👇
16/06/2026
Nowa technika stymulacji mózgu w chorobie Parkinsona.
📷 ryc. Shutterstock
12/06/2026
Jako adwokat rodzinny mam czasem wrażenie, że żyjemy w kraju, w którym rozwiązaliśmy już wszystkie poważne problemy dzieci.
Przemoc rówieśnicza? Opanowana.
Przemoc domowa? Załatwione.
Uzależnienia? Pod kontrolą.
Relacje rodzinne? Wzorowe.
Skoro tak, to możemy zająć się najważniejszym wyzwaniem naszych czasów: czerwonym paskiem na świadectwie i pozostałym system nagród.
Trwa dyskusja, czy nagradzanie dzieci za osiągnięcia nie jest przypadkiem krzywdzące dla tych, które takich osiągnięć nie mają. W debacie uczestniczą eksperci, politycy i instytucje publiczne. Padają pytania, czy nie należałoby zrezygnować z wyróżnień, nagród książkowych, a może nawet samych czerwonych pasków.
I przyznam, że słucham tego z pewnym zdziwieniem.
Psychologowie od lat tłumaczą, że małe dzieci rzadko mają rozwiniętą motywację wewnętrzną. Najpierw pojawia się motywacja zewnętrzna. Dziecko uczy się, że wysiłek przynosi określony efekt. Można motywować strachem, karą i zawstydzaniem albo można motywować pochwałą, nagrodą i docenieniem pracy.
Przez lata słyszeliśmy, że należy odchodzić od tej pierwszej drogi co moim zdaniem słuszne.
Teraz jednak zaczynam mieć wrażenie, że druga droga również staje się niewłaściwa.
Bo jeśli czerwony pasek jest zły, to może pójdźmy krok dalej.
Zrezygnujmy z tytułów laureatów konkursów.
Zlikwidujmy stypendia.
Nie przyznawajmy miejsc na studiach za wyniki.
Może rekrutację do liceów przeprowadzać alfabetycznie? Albo według kolejności zgłoszeń?
Brzmi absurdalnie? Oczywiście.
Tak samo absurdalne jest przekonanie, że samo docenienie wysiłku jednego dziecka oznacza automatycznie krzywdę drugiego.
W mojej pracy spotykam dzieci, które naprawdę mierzą się z poważnymi problemami. Są świadkami konfliktów rodziców. Doświadczają przemocy psychicznej. Zmagają się z odrzuceniem przez rówieśników. Czasem walczą o zwykłe poczucie bezpieczeństwa.
Dlatego trudno mi uwierzyć, że największym zagrożeniem dla ich dobrostanu jest dziś książka wręczona na zakończenie roku szkolnego.
Oczywiście, nie każde dziecko będzie miało czerwony pasek. Tak samo jak nie każde będzie świetnie grało w piłkę, tańczyło, śpiewało czy programowało. Każde ma inne talenty i inne mocne strony.
Ale czy naprawdę najlepszym sposobem na budowanie poczucia własnej wartości jest udawanie, że osiągnięcia nie istnieją?
Może zamiast zabierać nagrody tym, którzy ciężko pracowali, warto nauczyć dzieci, że sukces drugiej osoby nie jest ich porażką.
Bo jeśli przestaniemy nagradzać wysiłek tylko dlatego, że nie wszyscy osiągają ten sam wynik, to wychowamy pokolenie, które będzie oczekiwało nagrody za sam fakt uczestnictwa.
A świat, niezależnie od naszych najlepszych intencji, nadal będzie premiował wiedzę, pracowitość, zaangażowanie i konsekwencję.
I chyba lepiej, żeby dzieci dowiedziały się o tym w szkole niż dopiero po jej opuszczeniu.
05/06/2026
Dlaczego część osób nie chce likwidacji Zespołu Aspergera, a część bardzo ją popiera?
Dyskusja wokół nazwy „Zespół Aspergera” daje do zrozumienia, że
osoby w spektrum autyzmu mają bardzo różne doświadczenia, potrzeby i emocje związane z diagnozą.
I obie strony często mówią o czymś ważnym.
📌 Osoby przeciwne likwidacji nazwy „Asperger” często mówią:
„To pomagało ludziom lepiej rozumieć moje trudności.”
Wiele osób słyszy po słowie „autyzm” stereotyp osoby niemówiącej albo wymagającej całodobowego wsparcia. Określenie „Asperger” dawało części osób poczucie, że ich funkcjonowanie jest lepiej rozumiane.
„To nie są dokładnie te same potrzeby.”
Rodzice i osoby diagnozowane zwracają uwagę, że osoba mówiąca, studiująca i żyjąca samodzielnie może mieć zupełnie inne trudności niż osoba z dużymi potrzebami wsparcia.
„Ta nazwa pomogła mi zrozumieć siebie.”
Dla wielu osób diagnoza ZA była momentem ulgi i odpowiedzią na pytanie:
„dlaczego zawsze czułem/am się inny/a?”
Niektórzy czują więc, że wraz z usunięciem nazwy tracą część swojej tożsamości albo język do opisywania własnych doświadczeń.
📌 Osoby popierające odejście od nazwy „Asperger” często mówią:
„Spektrum autyzmu jest bardzo szerokie.”
Dwie osoby z diagnozą Aspergera mogły funkcjonować bardziej różnie niż osoba z ZA i osoba z innym rozpoznaniem ze spektrum. Granice między tymi diagnozami były często niejasne.
„Nazwa stworzyła podział na ‘lepszy’ i ‘gorszy’ autyzm.”
Wiele osób słyszało:
„to nie autyzm, to tylko Asperger”
albo:
„on jest inteligentny, więc to nie ten ‘prawdziwy’ autyzm”.
To sprawiało, że część autystycznych osób była bardziej akceptowana, a część bardziej stygmatyzowana.
„Historia Hansa Aspergera budzi ogromne kontrowersje.”
Coraz częściej mówi się o jego powiązaniach z nazistowskim systemem selekcji dzieci. Dla części osób używanie tej nazwy jest więc trudne etycznie.
📌 W praktyce najważniejsze jest coś jeszcze innego.
Nazwa sama w sobie nie mówi: jak dana osoba funkcjonuje jakie ma trudności jakiego wsparcia potrzebuje i jak wygląda jej codzienność
Dlatego nowe klasyfikacje coraz bardziej skupiają się nie na „etykiecie”, ale na poziomie potrzeb i sposobie funkcjonowania.
W ICD-11 znajdziemy spektrum autyzmu ale z rozróżnieniem na zaburzenia współtowarzyszące:
6A02.0 – Zaburzenie ze spektrum autyzmu bez zaburzeń rozwoju intelektualnego i z łagodnym lub bez upośledzenia języka funkcjonalnego – odpowiednik dzisiejszej diagnozy Zespołu Aspergera
6A02.1 – Zaburzenia ze spektrum autyzmu z zaburzeniami rozwoju intelektualnego i łagodnym lub bez upośledzenia języka funkcjonalnego
6A02.2 – Zaburzenia ze spektrum autyzmu bez zaburzeń rozwoju intelektualnego i z upośledzeniem języka funkcjonalnego
6A02.3 – Zaburzenia ze spektrum autyzmu z zaburzeniami rozwoju intelektualnego i upośledzeniem języka funkcjonalnego
6A02.5 – Zaburzenia ze spektrum autyzmu z zaburzeniami rozwoju intelektualnego i brakiem funkcjonalnego języka
6A02.Y – Inne określone zaburzenia ze spektrum autyzmu
6A02.Z – Zaburzenia ze spektrum autyzmu, nieokreślone
(Źródło: strona prodeste.pl)
Zatem jest rozróżnienie, nawet lepsze niż wcześniej według mnie. Bo sama diagnoza autyzm dziecięcy czy atypowy nie mówiła z czym mierzy się osoba. Ale teraz już będzie można rozróznić to.
Jak wam się podoba nowe rozróżnienie autyzmu?
03/06/2026
Czy sama diagnoza autyzmu wystarczy do otrzymania orzeczenia o niepełnosprawności?
To pytanie regularnie pojawia się wśród rodziców dzieci w spektrum. W praktyce odpowiedź nie zawsze jest jednoznaczna, a wokół tego tematu narosło wiele nieporozumień.
Nasza prawniczka Katarzyna Arasiewicz z Kancelaria Meritum Katarzyna Arasiewicz przygotowała artykuł, w którym wyjaśnia, jakie znaczenie ma diagnoza, czym jest symbol 12-C i na co zwracają uwagę zespoły orzekające.
Link w komentarzu.
03/06/2026
🚨🚨Kości dziecka nie „zgadują” jak rosnąć.
One reagują na nacisk.
🚨Asymetria twarzy to często nie wada wrodzona, tylko efekt lat źle działającego języka.
❓ Czy asymetryczne ustawienie języka może doprowadzić do asymetrii twarzy?
✅Tak. I nie jest to teoria — to biomechanika rozwoju.
Język to najsilniejszy „aparat ortodontyczny”, jaki ma dziecko.
Jeśli przez miesiące lub lata spoczywa asymetrycznie (np. stale po jednej stronie, nisko lub między zębami), wywiera nierównomierny nacisk na rozwijającą się szczękę i podniebienie.
✅A kości twarzy u dzieci rosną tam, gdzie działa funkcja.
🚨Efekt?
🔹 asymetria szczęki i żuchwy
🔹 różnice w wysokości i szerokości twarzy
🔹 skrzywienie linii zgryzu
🔹 wtórne przeciążenia w stawach skroniowo-żuchwowych
✅To dlatego sama „prostota zębów” nie rozwiązuje problemu.
Jeśli funkcja pozostaje zaburzona, asymetria może się utrwalać lub wracać.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z praktyka
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Ulica Ślężna 112B/LU 1
Wroclaw
53-111