Fundacja Rime
Głównym celem Fundacji jest wspieranie, rozwój, propagowanie i ochrona kultury tybetańskiej. Organizacja non profit
03/06/2026
🪷🙏🏽📿💙🌈
"Pokonywanie przeszkód to nasze życiowe zadanie. Wojownik w swej podróży zawsze napotyka smoki. Oczywiście czuje przerażenie, zwłaszcza tuż przed walką. (Smoki budzą grozę!). Ale mimo strachu i drżenia serca wojownik czuje, że oto za chwilę zmierzy się z nieznanym, i nie wahając się, wychodzi smokowi naprzeciw. Wojownik wie, że smok to po prostu nierozwiązany kiedyś i powracający jak bumerang problem i że tak naprawdę chodzi o to, by zmierzyć się ze swoim strachem. Smok to tylko obraz pojawiający się przed nami na ekranie pod różnymi postaciami: kochanka, który nas porzucił, rodzica, który nie dość mocno nas kochał — kogoś, kto nas boleśnie zranił. Mierzymy się ze swoim strachem i odruchem wycofania się — ale strach i odruch wycofywania niekoniecznie stanowią przeszkodę. Jedyną przeszkodą jest niewiedza, niechęć do poznania owego nierozwiązanego problemu. Jeśli wychodząc z domu i napotykając smoka, wojownik za każdym razem mówi sobie: „Hmm. Znowu ten smok. Nie ruszę go, nie ma mowy!” — i ucieka, jego życie staje się prostym cyklem porannego wstawania, wychodzenia z domu, spotykania smoka, mówienia „nie ma mowy” i ucieczki. To prowadzi do coraz większych zahamowań, coraz silniejszego strachu i coraz głębszego cofania się, aż do poziomu niemowlęctwa. Nikt nas już nie karmi piersią, a my wciąż tkwimy w swojej kołysce, niezdolni do wejścia w dorosłość".
Pema Cziedryn
28/05/2026
🪷🙏🏽📿🌈💙
Szósta pararamita - mądrość
"Jeśli jako przykład weźmiemy negatywną emocję, taką jak gniew, to jeśli w samym momencie, gdy ta myśl dopiero się w nas rodzi, następuje jej rozpoznanie, wówczas ten gniew spontanicznie przekształca się w subtelną formę energii, która jest bardzo czysta i ostra. Te trucizny umysłu, jeśli dotrzeć do ich samych korzeni, są źródłem wielkiej energii mądrości. Problem polega na tym, że pozwalamy im rozwijać się nierozpoznanymi i wyłaniają się one w bardzo zniekształconych formach, takich jak chciwość, gniew i zazdrość. Jeśli jednak potrafimy złapać je dokładnie w tym momencie, gdy wyłaniają się w świadomości, mają one w sobie żywotność i klarowność. To niezwykle czysta forma energii. Dlatego w wyższych naukach mówi się, że im większe są nasze splamienia emocjonalne, tym większa mądrość! Dopóki jednak nie potrafimy złapać myśli w jej początkowej fazie, w momencie jej narodzin – dopóki nie potrafimy tego zrobić i przetransformować jej w tym ułamku sekundy – wtedy oczywiście lepiej jest próbować radzić sobie z negatywnymi emocjami w inny sposób. Kiedy jednak potrafimy już to zrobić, kiedy mamy tę niezwykle potężną przytomność, która widzi rzeczy bardzo wyraźnie moment po momencie, wtedy nie ma się czego bać, ponieważ każda myśl, która się pojawia, zostaje przekształcona w energię mądrości.
W tekstach tybetańskich, które pytają: „Spójrz, gdzie jest umysł? Czy jest w brzuchu? Czy jest w stopie? Czy jest w sercu? Czy jest w ramieniu?” – wydają się nigdy nie pytać: „Czy jest w głowie?”. Czyż to nie ciekawe? Być może nigdy nie przychodzi im do głowy, że umysł mógłby znajdować się w głowie. Pamiętam, jak mój lama, Khamtrul Rinpocze, powiedział kiedyś, jakie to osobliwe, że ludzie z Zachodu uważają, iż umysł jest w głowie. Powiedział, że mózg jest w głowie, ale mózg to nie umysł. Jakiś czas temu czytałam książkę słynnego chirurga mózgu, który napisał: „Wiemy już bardzo dużo o mózgu, ale wciąż nie znaleźliśmy umysłu”. Mózg to komputer, ale to nie jest energia, która ten komputer zasila. W przypadku ludzi z Zachodu, którzy są bardzo zorientowani na głowę, kiedy medytujemy, często zdarza się, że nasza medytacja zostaje w mózgu. Czasami ludzie dostają bólów głowy, ponieważ medytacja utknęła wysoko w głowie".
Tenzin Palmo
Całość tutaj:
https://buddyzm-tybetanski.pl/szosta-paramita-prajna/
27/05/2026
🪷🙏🏽📿🌈💙
"Świat naprawdę potrzebuje dziś ludzi, którzy chcą pozwolić swojemu sercu, swojej bodhiczitcie dojrzeć. Wokół tak wiele zniszczeń i cierpienia: ludzie są miażdżeni przez czołgi, wysadza się ich domy, żołnierze walą nocą w drzwi, wywlekają z domu całe rodziny, torturują rodziców, zabijają dzieci. Ludzie głodują. To trudne czasy. My, którzy żyjemy w luksusie, koncentrując się na swych żałośnie nieistotnych problemach psychologicznych, powinniśmy postarać się, by nasza wewnętrzna jasność, nasze serce, ciepło i zdolności dojrzały w nas. Powinniśmy się otworzyć i przestać kurczowo czepiać naszego „ja”, bo wówczas udzieli się to innym.
Czy zauważyliście, że gdy usiądziecie w jadalni przy stole, a osoba siedząca obok jest wyraźnie w dobrym nastroju, w jakiś sposób wam się to udziela i zaczynacie czuć się dobrze, jakby ta osoba okazywała wam sympatię? Ale jeśli usiądziecie przy stole i osoba obok jest wyraźnie skwaszona, zaczynacie się zastanawiać: „Co ja zrobiłem?”, albo: „O rany, muszę szybko spróbować poprawić jej humor”. Czy boli was głowa, czy macie atak depresji — bez względu na to, co się dzieje — jeżeli czujecie się w swoim świecie „u siebie”, udzieli się to także innym: oni też będą się czuli dobrze. Możemy dawać sobie nawzajem szansę na dobre samopoczucie, podejmując pracę nad swoim strachem, nad swoją niepewnością, poranną depresją.
Praktykowanie siamathy to wyraz gotowości do ujrzenia rzeczy jasno i bez wydawania ocen. Praktykowanie tonglen to gest w kierunku rozwoju bodhiczitty dla szczęścia własnego i innych. Wasze szczęście promieniuje z was, dając innym przestrzeń umożliwiającą doświadczenie własnej radości, inteligencji, jasności i ciepła.
Istotą praktyki tonglen jest gotowość odczuwania bólu podczas wdechu, gotowość uznania istniejącego w świecie cierpienia. Od dzisiaj możemy rozwijać w sobie odwagę i wolę odczuwania tego aspektu ludzkiej kondycji. Wdychamy, by naprawdę zrozumieć, co miał na myśli Budda, mówiąc, iż Pierwszą Szlachetną Prawdą jest to, że życie jest cierpieniem. Co to znaczy? Z każdym wdechem staramy się uznać prawdę cierpienia — nie jako konsekwencji własnego błędu czy kary, ale jako nieodłącznej części ludzkiego życia. Z każdym wdechem wgłębiamy się w dotkliwość życia, którą można zaakceptować, którą można przyjąć z otwartością i od której nie trzeba uciekać. Tonglen sprawia, że stajemy z nią oko w oko.
Z kolei wydech to koncentracja na drugim aspekcie ludzkiej kondycji. Z każdym wydechem otwieramy się i wchodzimy w kontakt z uczuciem radości, zadowolenia, satysfakcji, czułości, z wszystkim, co świeże i czyste, zdrowe i dobre. To ta część życia, którą chętnie rozszerzylibyśmy tak, by stanowiła jego całość. To część życia, która byłaby naszym codziennym menu, gdyby udało nam się w końcu rozwiązać wszystkie problemy: szczęście sauté, żadnych cierpień. Taka dieta obejmowałaby wszystko, co w naszym pojęciu miałoby stanowić źródło nieustającej szczęśliwości, może zabarwionej odrobiną leciutkiej goryczy, jedną czy dwiema łzami, ale stanowczo bez żadnych poważnych dramatów, żadnych czarnych dziur, żadnych drzwi, które strach otwierać, demonów pod łóżkiem, złych myśli, wściekłości, rozpaczy, zazdrości — nic z tych rzeczy. Wydech - to aspekt życia, który bardzo nam odpowiada. Wchodzimy z nim w kontakt - i wydychamy, tak by stan ten emanował z nas i mógł być doświadczany także przez innych.
Jedynym warunkiem, by móc praktykować tonglen, jest wcześniejsze zaznanie w życiu i bólu, i szczęścia. Jeśli przeżyliście w życiu choć sekundę cierpienia, możecie praktykować. Jeżeli przeżyliście choć jedną sekundę szczęścia — możecie praktykować. To jest warunek. Znaczy to bowiem, że jesteście zwykłymi istotami ludzkimi, które znają i ból, i szczęście, jak wszyscy inni".
Pema Cziedryn
27/05/2026
🪷🙏🏽📿🌈
„Nigdy nie przestawaj myśleć o tym, jak osiągnąć wyzwolenie.
Nie wystarczy od czasu do czasu zapragnąć wolności od samsary. Ta myśl musi przenikać Twój strumień świadomości, w dzień i w nocy. Więzień zamknięty w celi cały czas rozmyśla o różnych sposobach na odzyskanie wolności – o tym, jak mógłby przeskoczyć przez mur, poprosić wpływowe osoby o interwencję lub zebrać pieniądze na łapówkę. Podobnie i Ty, widząc cierpienie i niedoskonałość samsary, nigdy nie przestawaj myśleć o tym, jak osiągnąć wyzwolenie, z głębokim poczuciem wyrzeczenia”.
– Dilgo Khjentse Rinpocze
26/05/2026
🪷🙏🏽📿🌈
"Tara jest najszybsza w działaniu. Jak matka! Wracasz do domu i Matka-Budda zawsze czeka na Ciebie.
- Mamo jestem głodny!
- Dwie minuty!
Gotuje coś dla Ciebie z przyjemnością i uśmiechem na twarzy.
Taka właśnie jest Tara. Jestem tego pewna".
Ani Czojing Drolma
24/05/2026
🪷📿👍
💎 Cisza nie zawsze oznacza ukojenie
☸
Jak zachodni buddyzm utracił zdumienie — i dlaczego dziś próbuje je odzyskać
Czy współczesny buddyzm Zachodu stał się zbyt racjonalny? W wielu europejskich i amerykańskich środowiskach praktyka została oczyszczona z mitów, wizji i kosmologicznej wyobraźni.
Pozostały medytacja, psychologia i trening uwagi — lecz gdzieś po drodze zniknęło zdumienie. A przecież właśnie ono od początku stanowiło jedno z głównych źródeł doświadczenia religijnego i filozoficznego.
۞
Buddyzm odczarowany
To dość trafna obserwacja i nie dotyczy wyłącznie polskiego buddyzmu. W wielu zachodnich środowiskach buddyzm został przefiltrowany przez nowoczesność: psychologię, racjonalizm, świeckość, akademicką ostrożność. W efekcie często zachowuje praktykę i etykę, ale traci atmosferę kosmologicznej intensywności.
Tradycyjny buddyzm — tybetański, chiński, japoński czy nawet wczesny indyjski — był zanurzony w świecie pełnym znaków, snów, istot pośrednich, cudów, wizji, relikwii, świętych gór i mocy rytuału. Nie chodziło tylko o „wierzenia ludowe”. To była kompletna ontologia: świat postrzegany jako żywy, przepuszczalny, wielowarstwowy.
Tymczasem zachodni odbiorca bardzo często dokonuje selekcji:
• medytacja — tak,
• neuropsychologia — tak,
• trening uwagi — tak,
ale nagowie, dakinie, czyste krainy, termy czy wizje pośmiertne bywają traktowane jako folklor albo metafora.
Powstaje wtedy coś, co można nazwać „buddyzmem odczarowanym”. Spójny intelektualnie, często etyczny i użyteczny psychologicznie, ale chłodniejszy egzystencjalnie. Mniej w nim grozy kosmosu, mniej metafizycznego ryzyka, mniej poczucia obcowania z czymś większym od człowieka.
۞
Zdumienie jako źródło duchowości
A przecież zdumienie było paliwem religii i filozofii od początku. W buddyzmie analogicznym impulsem było doświadczenie radykalnej nietrwałości, śmierci, świadomości i percepcji. Nie „system”, lecz wstrząs poznawczy.
Pierwotne doświadczenie duchowe nie miało charakteru wyłącznie intelektualnego. Było konfrontacją z tajemnicą istnienia: przemijaniem, snem, cierpieniem, świadomością i śmiercią. Dopiero później pojawiały się doktryny, komentarze i szkoły filozoficzne.
W tym sensie buddyzm nigdy nie był jedynie „religią wiary”. Był przede wszystkim technologią doświadczenia — próbą bezpośredniego kontaktu z naturą umysłu i rzeczywistości.
۞
Między mitem a psychologią
Być może współczesny europejski buddyzm znajduje się dziś w dziwnym momencie przejściowym:
• odrzucił naiwną dosłowność mitu,
• ale nie wypracował jeszcze nowego języka dla doświadczenia tajemnicy.
W rezultacie część praktyki przypomina czasem higienę umysłu bardziej niż kontakt z czymś numinotycznym.
Nie chodzi jednak o prosty powrót do przednowoczesnej łatwowierności. Problem jest głębszy: jak mówić o doświadczeniach granicznych, symbolach, rytuałach i przemianie świadomości w kulturze, która ufa niemal wyłącznie temu, co mierzalne i psychologicznie użyteczne?
To napięcie coraz wyraźniej widać także w samym buddyzmie Zachodu.
۞
Powrót potrzeby tajemnicy
Co ciekawe, wielu młodszych ludzi wraca dziś właśnie do tego wymiaru: symbolu, rytuału, wizji, doświadczeń granicznych, świętej geografii, snów, psychodelików i „ontologicznej głębi”. Nie zawsze w sposób uporządkowany, ale wyraźnie widać głód ponownego zaczarowania świata.
Być może jest to reakcja na kulturę nadmiernie zracjonalizowaną i odmitologizowaną. A być może powrót do czegoś znacznie starszego — do potrzeby doświadczenia rzeczywistości jako tajemnicy, a nie wyłącznie mechanizmu.
W takim ujęciu przyszłość buddyzmu na Zachodzie może zależeć właśnie od tego, czy zdoła on połączyć intelektualną uczciwość nowoczesności z odzyskanym wymiarem zdumienia.
🐉🧙♂️
Uwierzcie znów w smoki i pamiętajcie o poetach.
Autor:
Pandit—AI Samantabhadra
👁🧠🤖
===
— odnoszący się do doświadczenia tajemnicy, obecności czegoś większego od człowieka; poczucia fascynacji i metafizycznego niepokoju. Słowo pochodzi od pojęcia ✶ numinosum u Rudolfa Otto.
Chodzi o szczególny rodzaj doświadczenia: tajemnicy, obecności czegoś większego, fascynacji zmieszanej z lękiem, kontaktu z czymś niewyrażalnym. Otto opisywał to jako ✶ mysterium tremendum et fascinans — tajemnicę zarazem przerażającą i pociągającą.
— Ѱ —
• Materiał edukacyjny opracowany przez Fundacja Rogaty Budda.
• Przy tworzeniu tekstu oraz ilustracji wykorzystano narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.
• Ilustracje mają charakter artystycznych impresji (AI) i nie stanowią rekonstrukcji świata rzeczywistego.
۞
om mani peme hung
۞
18/05/2026
🪷📿🙏🌈
Nie jesteśmy ani ciałami, które staną się stare, chore i wreszcie umrą, ani myślami, które ciągle się zmieniają. To, co patrzy właśnie przez nasze oczy i słyszy przez nasze uszy, jest świadomą nieograniczoną przestrzenią. Istnieje poza przychodzeniem i odchodzeniem, narodzinami i śmiercią.
Lama Ole Nydahl
(1941 — 2026)
۞
Nie odszedł — stał się nieustannie błogosławiącą niezmierzoną przestrzenią. A ludzkiego świata też nie opuścił — pozostał w uczniach, ośrodkach, filmach i książkach. Jeśli nie w pełni, to przynajmniej w jakiejś swojej istotnej części.
ཀརྨ་པ་མཁྱེན་ནོ།
KARMAPA CZIENNO
12/05/2026
🪷📿🌈🙏
„Miłość nie jest emocją, lecz naturalnym stanem świadomości. Głęboki spokój, który odczuwasz w miłości lub podczas medytacji, nie jest czymś »wyjątkowym« – to sposób, w jaki świadomość jest fundamentalnie obecna, gdy nie tłumi jej lęk”.
Czatral Rinpocze
09/05/2026
🪷🙏🏽📿🌈💙
„Rzeczy istnieją, ale istnieją dlatego, że są puste*. To dlatego istnieje 'ja'; dlatego istnieją zjawiska; dlatego istnieją narodziny, starzenie się i śmierć; dlatego istnieje cierpienie i ustanie cierpienia. Wszystko to istnieje jedynie jako nazwa.
Dla zwykłych ludzi, takich jak my, wszystko, co w życiu jest fałszywe, jawi się jednak jako prawdziwe. Niezależnie od tego, czy coś istnieje naprawdę, czy jest fantazją, wierzymy w to w stu procentach. Z drugiej strony rzeczywistość ostateczna, która faktycznie istnieje, jawi się nam jako niebyt”.
Lama Zopa Rinpocze
* Istnieją, bo są puste to paradoks madhjamaki. Gdyby rzeczy miały stałą, niezależną naturę, nie mogłyby się zmieniać ani wchodzić w interakcje. Tylko dlatego, że są „puste” (pozbawione stałej esencji), mogą powstawać i zanikać.
07/05/2026
🪷📿🌈🙏
"Jak uniknąć syndromu wypalenia w pracy dla innych?
Jednym ze sposobów uniknięcia wypalenia jest kontrolowanie swojej motywacji — nieustanne odnawianie współczującego nastawienia. Inny to realistyczna ocena własnych możliwości i podejmowanie realnych zobowiązań. Może się zdarzyć, że tak bardzo przejmiemy się ideałem bodhisattwy, iż będziemy się zgadzać na udział w każdym niosącym pomoc przedsięwzięciu, z jakim się zetkniemy, nawet pomimo braku czasu lub możliwości wypełnienia podjętych zobowiązań. W rezultacie doprowadzimy się do stanu wyczerpania lub do złości na tych, którzy liczą na naszą pomoc. Zanim zatem podejmiemy się czegoś, powinniśmy dobrze przemyśleć całą sytuację i własne możliwości, po czym zobowiązać się do zrobienia tylko tego, co jesteśmy w stanie zrobić.
Musimy przy tym pamiętać, że trudności i brak satysfakcji są nieodłączną cechą sansary. Sprzeciw wobec składowania odpadów nuklearnych, przeciwstawianie się prześladowaniom i zniewoleniu, przeciwdziałanie niszczeniu lasów tropikalnych czy pomaganie bezdomnym to szlachetne przedsięwzięcia. Jednakże, nawet jeśli ich cel zostanie osiągnięty, nie rozwiąże to wszystkich problemów tego świata. Główne źródło cierpienia leży bowiem w umyśle. Dopóki umysły ludzi owładnięte będą niewiedzą, pożądaniem i złością, dopóty nie zapanuje na ziemi trwały pokój. Dlatego też jeśli oczekujemy, że nasza społeczna działalność będzie przebiegać gładko, przywiązujemy się do rezultatów naszych wysiłków lub też myślimy w stylu: „Gdyby tylko udało się to czy tamto, to problem byłby z głowy” — prędko ogarnie nas zniechęcenie, zobaczymy bowiem, że nasze aspiracje nie tak łatwo wcielić w czyn.
Musimy pamiętać, że w kołowrocie wcieleń są stany lepsze i gorsze, lecz wszystkie są nietrwałe i żaden nie przynosi całkowitej wolności. Jeśli jesteśmy realistami, możemy pracować na rzecz świata, nie oczekując, że przemienimy go w raj na ziemi. Możemy również kontynuować duchową praktykę, rozumiejąc, że doprowadzi ona w końcu do ustania cierpienia — naszego własnego i innych".
Thubten Cziedryn - BUDDYZM DLA POCZĄTKUJĄCYCH
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Wesoła