Rogalopolis

Rogalopolis

Udostępnij

Piszę o rzeczach, którymi się jaram. Czyli o muzyce, filmach i w ogóle popkulturze.

21/10/2025

W kolejną rocznicę lądowania Marty'ego McFly'a i dr Emmeta Browna w 2015 roku, przypominam, że już od 10 lat powinniśmy mieć latające deskorolki.

Zamiast tego mamy typów, którzy spalinowymi dmuchawami przewalają zgniłe liście z jezdni na chodnik.

Photos from Rogalopolis's post 15/10/2025

Zmarł Drew Struzan - artysta, który stworzył plakaty do ponad 150 hollywoodzkich filmów, w tym do Gwiezdnych wojen, Indiany Jonesa, Powrotu do przyszłości, Łowcy androidów, E.T. czy Harry'ego Pottera.

Gość zdefiniował to, jak wyglądał filmowy plakat ery blockbusterów. A przy okazji był też autorem okładki albumu "Sabbath Bloddy Sabbath" Black Sabbath🤘

22/07/2025

Ozzy zrewolucjonizował rock and roll, stworzył heavy metal i parę jeszcze innych nurtów ciężkiego grania. Ale pozostał w tym wszystkim zawsze nieco niezdarny i fajtłapowaty. I to czyniło go jedną z najbardziej ludzkich gwiazd rocka w historii.

Żegnaj Księciu Ciemności 🖤

Photos from Rogalopolis's post 14/07/2025

[No, to obejrzałem w końcu]: The Orville

Serial nakręcony przez Setha MacFarlane’a (twórcy kultowej kreskówki „Family Guy”) opowiada o załodze statku kosmicznego USS Orville, przemierzającego galaktykę w XXV wieku w poszukiwaniu nowych, niesamowitych światów, nowego życia i nowych cywilizacji… Dobrze zgadujecie – podobieństwo fabuły „The Orville” to fabuły „Star Treka” to spacer po linie nad kolcami pozwów o naruszenie praw autorskich. MacFarlane wprowadza tutaj jednak bardzo istotny element, jakim jest komizm.

Raczej jednak nie nazwałbym „The Orville” parodią kultowej franczyzy science fiction. Owszem, serial czasem bawi się tropami i schematami znanymi z serialu o perypetiach USS Enterprise. Ale sytuacje komiczne wynikają tutaj raczej z faktu, że bohaterowie MacFarlane’a to ludzie (i obcy) z krwi i kości (czy z czego tam składają się kosmici) – bywają zazdrośni, małostkowi, fajtłapowaci czy leniwi. Członkowie załogi USS Orville spóźniają się na służbę, przeklinają, plotkują i pracują na kacu. Dość powiedzieć, że kapitan statku Ed Mercer (w tej roli sam MacFarlane) nie jest ani wywołującym westchnienia niewiast macho, jak kapitan Kirk; ani dostojnym, oświeconym dżentelmenem, jak kapitan Picard.

Akcja „The Orville” rozpoczyna się, gdy Mercer, którego życie zawodowe i prywatne jest w ruinie (delikatnie mówiąc), otrzymuje ofertę dowodzenia statkiem kosmicznym. Pod warunkiem jednak, że pierwszym oficerem zostanie… jego była żona. No, cóż, robi się niezręcznie... Można powiedzieć, że od tego momentu komedia pisze się sama.

Humor jest oczywiście rzeczą subiektywną i pewnie nie każdemu pod tym względem „The Orville” podejdzie. Ale poza tym, że serial ten jest – moim skromnym zdaniem – zabawną i w dodatku niegłupią komedią, to jest też po prostu bardzo dobrym science fiction. Jeśli lubicie utopijną przyszłość, w której pokojowa Federacja, ekhm, znaczy się, Unia Planetarna eksploruje kosmos, napotykając różne cywilizacje i dylematy związane z tym, jak żyć w zgodzie z istotami, które nie zawsze podzielają nasze wartości, to jest to serial dla was.

Jeśli "The Orville" jednak jest parodią "Star Treka", to jest to pastisz zrobiony z miłością. Przez kogoś, kogo można nazwać jednym z największych fanów franczyzy.

No i jak na dzieło, które można by uznać za parodię czy pastisz, to produkcja ta naprawdę zaskakuje jakością. Scenografia, kostiumy, charakteryzacja i efekty specjalne robią tutaj świetne wrażenie – aż nie chce się oka odrywać.

„The Orville” doczekało się jak dotąd trzech sezonów, ale podobno ma powstać kolejny. Ja już nie mogę się doczekać kiedy będę mógł znów zawinąć się w ten ciepły, solarpunkowy kocyk. Oczywiście ze szklaneczką whisky – takiej z prawdziwym alkoholem. Bo w przeciwieństwie do degustujących bezalkoholowe trunki członków Gwiezdnej Floty ze „Star Treka”, bohaterowie „The Orville” dają w palnik często i z upodobaniem 😉

Photos from Rogalopolis's post 04/05/2025

Pamiętam dokładnie, w jakich okolicznościach obejrzałem mój pierwszy film o wydarzeniach, które miały miejsce “dawno temu, w odległej galaktyce”. Miałem wtedy 11 lat i wraz z całą klasą pojechaliśmy do Kina Femina, żeby zobaczyć “Mroczne widmo”.

“Gwiezdne wojny” znałem wówczas jedynie z plastikowych krążków zwanych tazosami znajdowanych w chipsach - nie wiedziałem więc, o co właściwie w tym filmie chodzi. Dopiero lata później dowiedziałem się, kim jest Darth Vader (to ten słodki, mały Anakin - dacie wiarę, jak ludzie się potrafią stoczyć). Lata później dowiedziałem się też, że “Mroczne widmo” było szmirą, która zrujnowała “Gwiezdne Wojny” milionom fanów.

Ale ja ten film do dzisiaj uwielbiam. I to nie tylko z nostalgii.

Wśród krytyków, fanów i wszystkich ludzi mających opinię na ten temat panuje od lat konsensus na temat przyczyn, dla których “Mroczne widmo” i w ogóle wszystkie prequele “Gwiezdnych Wojen” to porażka. Otóż twórca franczyzy, George Lucas, miał pełną kontrolę nad produkcją - od scenariusza po montaż. Lucas ma opinię tyleż brawurowego wizjonera, tworzącego wielkie koncepcje, co fatalnego scenarzysty i reżysera, który nie potrafi stworzyć historii trzymającej się kupy i dialogów, które brzmią, jakby wypowiadali je ludzie (albo kosmici) z krwi i kości. A mając ostanie słowo przy podejmowaniu każdej kreatywnej decyzji, w przypadku "Mroczne widmo" popełnił gniota, którego się nie da oglądać.

Rzeczywiście, w Oryginalnej Trylogii, gdzie Lucas albo powierzał scenariusz/reżyserię innym, albo przynajmniej konsultował swoje decyzje, scenariusz, gra aktorska, opowieść - wszystko ma dużo więcej sensu.

Ale jest też ta druga strona. Hollywood jest pełne scenarzystów, którzy piszą świetne historie i reżyserów, przy których aktorzy wznoszą się wyższy poziom. Ale niewielu filmowców posiada wizję tak śmiałą, jak Lucas. I “Mroczne widmo” jest tego doskonałym przykładem.

No, bo spójrzcie:

Zaczynamy od planety Naboo, której jądro wypełnione jest wodą, a nasi bohaterowie przepływają na drugą stronę łodzią podwodną, umykając ogromnym morskim potworom. ➡️ Wow! To tak można? Ekstra!

Potem trafiają do bajkowego pałacu, w którym mieszka panująca nad całą planetą królowa-nastolatka nosząca dziwny makijaż. A jednocześnie w tym pałacu są lądowiska dla statków kosmicznych i w ogóle! ➡️ Ale odjazd!

Potem mamy pustynną planetę Tatooine, na której latające pojazdy biorą udział w wyścigach, w których stawką jest życie i śmierć, a te pojazdy mają wielkie silniki, które huczą tak, jakbyście stali tuż obok! ➡️ Nie, no, nie może być już lepiej!

Wtem nasi bohaterowie lecą na planetę Coruscant, która jest cała, powtarzam, CAŁA, pokryta miastem z niesamowicie wysokimi wieżowcami i latającymi samochodami. ➡️ No, kurde, jednak może być lepiej!

Lucas posiada nieskrępowaną, śmiałą wyobraźnię. Taką, którą może i mamy jako dzieci, ale tracimy ją wraz z dorastaniem. On jej nie stracił. A jednocześnie miał umiejętności i know how, żeby przełożyć to na język kinematografii i odwagę, żeby użyć do tego najnowszych technologii. Choć po Lucasie wielu filmowców wzięło na warsztat "Gwiezdne wojny", tworząc bardzo dobre seriale i filmy, to jednak żaden z nich nie ma tej, niczym nieograniczonej wyobraźni. I to widać w niesamowitym świecie pokazanym w “Mrocznym widmie”.

Hejtujcie sobie ten film, ile wlezie. Mówcie, że lepsza “Zemsta Sithów”, bo tam jest zbroja Dartha Vadera i fioletowy miecz świetlny Samuela L. Jacksona. No i oczywiście nie będę się kłócił, że “Mroczne widmo” jest lepsze, niż “Imperium kontratakuje”.

Ale ile wad by nie miał pierwszy z prequeli, oglądając go zawsze będę tym jedenastoletnim dzieckiem, które rozdziawia buzię, widząc te wszystkie niesamowite dziwy.

Nawet mając 37 lat.

PS. Naprawdę do dziś nie wierzę, że na ten film poszliśmy ze szkołą! Czy "Gwiezdne wojny" są adaptacją jakiejś lektury, o której nie wiem?

09/07/2024

Bocian! Patrz! Bocian! 🖤

05/06/2024

Właśnie się dowiedziałem, że 1 czerwca zmarł Janusz Rewiński.

Czy to się komuś podoba, zagrany przez niego w "Kilerze" gangster Stefan "Siara" Siarzewski wszedł do panteonu polskiej popkultury, a wypowiadane przez niego teksty na stałe zadomowiły się w potocznym języku. Słowa, które na scenariuszowym papierze z reguły niczym szczególnym się nie wyróżniały, w ustach Rewińskiego stawały się ikoniczne.

Bez niego po prostu w ogóle nie wiedzielibyśmy dzisiaj, co powiedzieć widząc monumentalny budynek albo jak komuś dać do zrozumienia, że nam bardzo zaimponował.

11/03/2024

Villeneuve znów stanął na wysokości zadania 💪 Teraz jeszcze musi powtórzyć ten wyczyn jakieś pięć razy i wtedy będzie można powiedzieć, że cała saga Diuny jest dobrych rękach! 🍿

08/03/2024

Zawsze jeszcze można zebrać smocze kule... 💔

RIP Akira Toriyama

Photos from Rogalopolis's post 16/02/2024

[Moje ulubione albumy 2023 roku]

🏆 NAGRODA SPECJALNA 🏆

Cztery płyty LIVE wydane przez zespół Khruangbin z gościnnym udziałem innych artystów:

Khruangbin & Toro y Moi "Live at The Fillmore Miami"
Khruangbin & Men I Trust "Live at RBC Echo Beach"
Khruangbin & Nubya Garcia "Live at Radio City Music Hall"
Khruangbin & Friends "Live at Stubb's"

Każda z tych płyt zawiera wykonania na żywo kilku utworów Khruangbin oraz kilka utworów wykonanych przez muzyków, którzy zostali zaproszeni jako support.

Ja to widzę tak: Khruangbin to zespół, który ma teraz zdecydowanie swoje pięć minut. Co alterntywne trio z Teksasu zrobiło z tymi pięcioma minutami wszędobylskiego hype'u i światowych tras koncertowych?

Otóż Khruangbin wykorzystał szczyt swojej popularności, by rozwinąć czerwony dywan przed innymi, zwykle mniej od nich znanymi artystami. Otworzyć im ścieżkę, dzięki której trafią do nowej publiczności. Słuchając tych płyt nie tylko miałem przyjemność posłuchać brawurowych wykonań na żywo utworów, które już znałem, ale też odkryć nowych artystów, takich jak Men I Trust czy Robert Ellis.

Wydanie tych koncertówek to gest prawdziwego muzycznego braterstwa, który powinien zostać doceniony! Za to Teksańczykom należy się błyszcząca brokatem i cekinami szarfa Miss Koleżeństwa!

Chcesz aby twoja osoba publiczna była na górze listy Osoba Publiczna w Warsaw?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Ul. Chmielna 33
Warsaw
00-021