Malunki Halunki
Wesprzyj: BLIK 603882095 zrzutka.pl/4gu9ks Malunki Halunki – sposób na demencję. Działam dla Was społecznie ponad 3 lata. Dziękujemy❤️ Mama m. in.
Projekt wsparcia, zrozumienia i świadomości inspirowany twórczością Mamy Haliny (86 lat) dotkniętej chorobą Alzheimera. Miło mi, że tu jesteś. 🤗 Mam na imię Natalia i wraz z zaproszonymi do projektu Malunki Halunki osobami działamy w kierunku założenia 𝗙𝗨𝗡𝗗𝗔𝗖𝗝𝗜 dla osób z chorobami otępiennymi, w tym z chorobą Alzheimera i Ich Opiekunów. Zainspirowała nas twórczość mojej 83-letniej 𝗠𝗮𝗺𝘆 𝗛𝗮𝗹𝗶𝗻𝘆, kt
Zachęcam do obserwowania Marta Lau, do obejrzenia rozmowy w Pytanie na śniadanie i koniecznie do przeczytania książki Marty Lau, pt. „On nigdy taki nie był“.
Dajcie znać w komentarzach czy znacie tę książkę i może chcecie coś dodać od siebie, po wysłuchaniu tej rozmowy ze śniadaniówki?
12/06/2026
„Choroba Alzheimera nie zabiera człowiekowi jego duszy ani emocji.
Ona po prostu stopniowo wygasza światła w pokojach, które dotąd doskonale znał.
Naszym zadaniem jako opiekunów nie jest zmuszanie chorego, by widział w ciemności. Naszym zadaniem jest stać obok i oświetlać mu drogę naszą cierpliwością❤️“
— Łódzkie Towarzystwo Alzheimerowskie
Te słowa bardzo mnie poruszyły.
Może dlatego, że z czasem zaczęłam rozumieć, że absolutnie nie o to chodzi, by nieustannie poprawiać, tłumaczyć czy przekonywać.
A wręcz przeciwnie.
Nie powinniśmy poprawiać Podopiecznego, gdy mówi coś niezgodnego z rzeczywistością.
Nie powinniśmy tłumaczyć, nawet jeśli to, co słyszymy, wydaje nam się absurdalne.
Nie powinniśmy też za wszelką cenę przekonywać do naszej racji.
Świat osoby dotkniętej chorobą wygląda inaczej. To trochę tak, jakbyśmy próbowali przekonać kogoś, kto widzi słońce na niebie, że właśnie leje deszcz.
Taka rozmowa nie przyniesie zrozumienia.
Przyniesie tylko frustrację, lęk albo poczucie niezrozumienia.
Naszym zadaniem jest przede wszystkim:
🍀 Obecność.
🍀 Uważność.
🍀 Danie poczucia bezpieczeństwa.
🍀 Okazanie zrozumienia i akceptacji.
🍀 Pomoc w higienie, ubieraniu się czy tych wszystkich codziennych czynnościach, które kiedyś były proste, a dziś stały się trudne lub niemożliwe do wykonania samodzielnie.
Jednocześnie warto pamiętać, żeby nie odbierać Podopiecznemu resztek samodzielności. Wiem, że tak łatwo, kierując się troską, zacząć wyręczać we wszystkim. Wiem o tym. A przecież każdy człowiek chce nadal czuć, że jest potrzebny, że coś potrafi, może...
Moja Mama pomaga mi czasem (przykładowo) składać pranie. Robi to leżąc na łóżku i często przychodzi Jej to z trudem, ale robi. Stara się też zmieniać poszewki na poduszkach, gdy ręce mniej bolą. Bo bywa, że muszę nakarmić Mamę bo sama nie jest w stanie trzymać kubka czy łyżki.
Pomagam tylko wtedy, gdy naprawdę trzeba. Staram się też obracać różne sytuacje w żart. Najczęściej taki trochę bardziej osobisty, czasem nawet lekko sprośny, bo właśnie takie najbardziej bawią obecnie moją Mamę. I ten śmiech jest bezcenny.
Mimo, że Mama większość czasu spędza w łóżku, proszę Ją czasem do tańca. Przytulamy się, chwytam Mamę za ręce i tak kołyszemy się przez chwilę, śpiewamy znane piosenki. To może trwać kilka minut, ale te kilka minut jest nasze. Choroba nie zabierze nam tego zbyt łatwo.
I wiecie co?
Czasami się na siebie złościmy.
Nie tylko przez chorobę czy zmęczenie opieką. Po prostu mamy różne charaktery. Bywa, że się posprzeczamy, obrazimy na chwilę albo powiemy o jedno słowo za dużo.
Ale jest coś, czego pilnujemy zawsze.
No dobra, ja pilnuję. 😜
Zawsze się przytulamy. Zawsze na dobranoc dajemy sobie buziaka. Zawsze mówimy sobie, że się kochamy. I zawsze mówimy sobie słowa: „Do zobaczenia rano”. Mama po prostu mnie naśladuje i powtarza za mną.
Bo w opiece nad bliską osobą chodzi o podanie ręki wtedy, gdy świat drugiego człowieka staje się coraz bardziej niejasny i zagmatwany.
Najważniejsze jest to, żeby drugi człowiek czuł się kochany, bezpieczny i ważny.
A my, opiekunowie nieformalni – córki, synowie, żony, mężowie, wnuki – często przyjmujemy na siebie rolę przewodnika. Staramy się być cierpliwi, wyrozumiali i silni.
I choć jest to nasze zadanie, warto pamiętać o kimś jeszcze.
O sobie samym.
Tak, wiem, jakie to bywa trudne. Sama często zapominam o sobie. Chociaż się staram.
Bo prowadzić kogoś za rękę trzeba tak, żeby samemu się nie potknąć, nie przewrócić w tym nieznanym świecie demencji. Tak, żeby w tym nieznanym „terenie” nie rozbić własnego nosa o ścianę zmęczenia, bezsilności i samotności.
Nie jesteśmy niewyczerpanym źródłem siły.
Jesteśmy ludźmi. Mamy prawo do odpoczynku, do słabości, do chwili oddechu.
Dlatego szukajmy swoich własnych sposobów na odzyskiwanie energii.
Dla jednych będzie to spacer, dla innych rozmowa z przyjacielem, chwila przy kawie, książka, modlitwa, malowanie, gra w planszówki czy kilka minut ciszy. Wszystko, co pozwala nam choć na moment złapać równowagę, ma znaczenie.
Bo siły, miłości, czułości, cierpliwości i zrozumienia powinno wystarczyć zarówno dla Podopiecznego, jak i dla Opiekuna. Dopiero wtedy możemy naprawdę iść razem przez tę trudną drogę.
❤️ Przytulam wszystkich, którzy każdego dnia idą tą drogą razem ze swoimi bliskimi. Wiem, ile serca wkładacie w tę często niewidoczną dla innych pracę.
Nie zgubcie siebie, proszę.
A u Was jak to wszystko wygląda?
Malunki Halunki | alzheimer | opiekun osób starszych | opiekun rodzinny | Matka i córka | demencja | choroba Alzheimera | Podopieczny | arteterapia | cierpliwość |
11/06/2026
Udostępniam tekst i grafikę przygotowaną przez Rzecznik Praw Pacjenta:
„Infolinia 800 201 801, którą prowadzi Rzecznik Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska oraz w porozumieniu z Ministerstwo Zdrowia jest wsparciem dla osób z chorobą Alzheimera i ich bliskich. To wsparcie jest bezpłatne, można się dowiedzieć, gdzie w swojej okolicy można znaleźć ośrodek, gdzie można zdiagnozować tę chorobę. Bliscy osób z chorobą Alzheimera dzwoniąc na infolinię mogą dostać wsparcie psychologiczne, prawne lub dowiedzieć się, jak prowadzić terapię zajęciową z chorym – mówiła Anna Hernik-Solarska z biura Rzecznik Praw Pacjenta w studiu Pytanie na śniadanie.
W rozmowie uczestniczyła również Edyta Ekwińska, Wiceprezes Alzheimer Polska oraz Marta Lau autorka książki „On nigdy taki nie był – Opowieści o życiu z demencją i chorobą Alzheimera. Relacje bliskich i rozmowy ze specjalistami”.
Całość audycji pod linkiem:
https://pytanienasniadanie.tvp.pl/porady/aktualnosci/choroba-alzheimera-gdzie-szukac-pomocy-i-wsparcia-dla-rodzin,93698404
ℹ Rzecznik Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska realizuje projekt „Helpline – uruchomienie i utrzymanie bezpłatnej infolinii dla osób chorych na chorobę Alzheimera lub inne zaburzenia otępienne oraz ich rodzin i opiekunów”, współfinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego PLUS 2021–2027 w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027.
Więcej informacji: Strona główna - Infolinia „Helpline” https://alzheimer.rpp.gov.pl/
10/06/2026
Mam do Ciebie małą prośbę. ❤️
Zrób jutro dla siebie coś dobrego.
Naprawdę tylko dla siebie. Nie dla rodziny, nie dla obowiązków, nie dlatego, że „trzeba”. Tylko dla siebie.
Jeśli masz ochotę, napisz w komentarzu, co to będzie.
A może masz pomysł, co dobrego może zrobić dla siebie Opiekun osoby zależnej?
Tak tylko i wyłącznie dla siebie.
Nawet jeśli miałoby to być zaledwie kilka minut z dobrą czekoladą, kubkiem herbaty, spacerem albo sympatyczną rozmową z kimś bliskim.
Proszę, spróbuj być jutro dobrym dla siebie samego.
Hihi, dla innych oczywiście też. 😊
A jeśli chciałbyś zrobić coś dobrego również dla innych Opiekunów i ich Podopiecznych żyjących z demencją — a przy okazji także dla mnie — to zaproś kogoś do obserwowania Malunki Halunki.
To naprawdę nadaje większy sens temu, co robię.
Dzisiaj przeczytałam dwa komentarze, które bardzo mnie poruszyły i za które ogromnie dziękuję.
Jedna z osób napisała, że ten blog powinien być lekturą obowiązkową dla opiekunów medycznych i rodzinnych. Ktoś inny napisał, że moje teksty pomagają nazwać emocje i lepiej zrozumieć codzienność Opiekuna.
Takie słowa przypominają mi, że warto pisać dalej. Że te doświadczenia, czasem trudne i bardzo osobiste, mogą komuś pomóc poczuć się mniej samotnym.
Dziękuję, że tu jesteście. ❤️
09/06/2026
Przepraszam, że rzadziej się tutaj odzywam. Chyba trochę wszystko mnie przerasta.
Codzienność opieki 24/7, ciągła logistyka wszystkiego, organizowanie, sprawdzanie, czuwanie. Nieustanne poczucie bycia niezbyt dobrym opiekunem, mimo że wiemy, że dajemy z siebie tyle, ile możemy, a i tak przecież nie sprostamy wszystkiemu.
Bo to niemożliwe.
Jesteśmy ludźmi, a nie robotami.
I tak, są dni, kiedy jestem silna.
Załatwiam, organizuję, czuwam.
Jestem obok, kiedy trzeba podać rękę, pomóc się podnieść, wysłuchać, przytulić. Staram się być spokojem wtedy, gdy wokół tyle spraw niepewnych.
Ale są też dni — i bywa, że całkiem sporo takich dni — kiedy wszystko mnie przerasta. Gdy czuję ogromny niepokój i lęk, gdzieś głęboko w środku. Tym bardziej, że nie chodzi tylko o stan zdrowia mojej Mamy, ale również o moje własne zdrowie.
Kilka dni temu, w nocy, bardzo się zaniepokoiłam. Właściwie to wystraszyłam się. Bardzo źle się poczułam i byłam bliska zadzwonienia po pogotowie ratunkowe — tym razem dla siebie. Na szczęście po chwili minęło. A w głowie miałam tylko jedną myśl: „Co z Mamą? Co z kotami?”.
Są też takie dni, kiedy sama potrzebuję, żeby ktoś zapytał:
„A jak Ty się czujesz?”
„Potrzebujesz czegoś dla siebie?”
Opiekując się bliską osobą, łatwo zapomnieć o sobie. Tak bardzo skupiamy się na tym, żeby zapewnić Jej bezpieczeństwo, że własne zmęczenie odkładamy na później. Emocje chowamy głęboko, bo przecież teraz najważniejszy jest ktoś inny. Czasami mamy ochotę sobie zwyczajnie popłakać, a nawet na łzy nie bardzo możemy sobie pozwolić.
A przecież my też się boimy.
Też tęsknimy za odpoczynkiem.
Za wakacjami czy choćby weekendem (tu przeważnie nie mamy odwagi by pomarzyć i o tym).
Też czasem nie mamy już siły. Na cokolwiek.
I wiem też, jak niewiele czasami trzeba, by wyczerpanie, które nosimy w sobie od tygodni czy miesięcy, a nawet lat zamieniło się w wybuch emocji.
Jedno słowo za dużo.
Jeden telefon.
Kolejna nieprzespana noc.
Łzy, złość, bezradność.
Nie dlatego, że jesteśmy słabi.
Dlatego, że jesteśmy tylko ludźmi.
Nie bezdusznymi robotami.
Dziś chcę powiedzieć wszystkim Opiekunkom i Opiekunom:
pamiętajcie o sobie.
Nie jesteście tylko wsparciem dla innych. Jesteście ludźmi, którzy każdego dnia niosą ogromny ciężar miłości, troski i odpowiedzialności.
Nie musicie być bohaterami przez 24 godziny na dobę.
Ja też często muszę sobie o tym przypominać.
Poproście o pomoc. Przyjmijcie ją, kiedy ktoś ją oferuje. Znajdźcie chwilę na oddech, spacer, sen, rozmowę. To nie egoizm. To troska o siebie, która pozwala troszczyć się o innych.
I wiem aż za dobrze, jak czasami jest trudno o tę chwilę dla siebie, bo przecież zawsze jest coś ważniejszego.
Przytulam dziś szczególnie tych, którzy są przy swoich bliskich w najtrudniejszych momentach życia.
Wiem, ile kosztuje Was ta droga.
Wiem, jak wiele niewypowiedzianych emocji nosicie w sobie.
Wiem, że boicie się pomyśleć o czymś dla siebie. Że boicie się pewnych swoich trudnych myśli, a one się pojawiają. Mimo, że bardzo ich nie chcecie. I wpadacie w poczucie winy. Że jak? Że jak mogło Wam przyjść do głowy coś takiego?
.. ale wiem też, jak wiele dobra niesie Wasza obecność.
Wy też musicie to wiedzieć.
Ciągle sobie o tym przypominać.
Bardziej niż koniecznie.
To wręcz niezbędne!
I życzę Wam zrozumienia Waszej sytuacji.
Całkiem niedawno moja bliska koleżanka zapytała ze zdziwieniem, dlaczego nie zrobiłam tego czy tamtego. Przecież jestem z Mamą w domu, czasem mam wsparcie opiekunek, a mimo to mówię, że czegoś nadal nie zrobiłam. Ba, że nie robię nic, by rozkręcić fundację, że nie ma wernisaży, prelekcji i innych wydarzeń, które planowałam i tak bardzo mi na nich zależało.
Powiedziałam Jej, że nasze życie jest „nieco” inne niż jeszcze rok czy dwa lata temu. Że to nie tylko bardziej zaawansowany i jednocześnie bardziej angażujący etap choroby, a więc i opieki, ale też ja jestem o ten rok czy dwa doświadczeń bardziej zmęczona. I starsza też. 😂
Gdy powiedziałam, że poranna (u nas bywa, że koło południa) toaleta, pielęgnacja, drobne ćwiczenia, masaż pleców, nóg, rąk, śniadanie, leki, wszelkie smarowidła, świeża koszulka, pieluchy, podkłady a czasami jeszcze zmiana pościeli zajmują nawet trzy godziny, bardzo się zdziwiła.
Więc dopowiedziałam, że bywa też tak, że tego samego dnia przez kolejne dwie godziny wieczorem jest powtórka. Czasami dłużej, gdy na współpracę Mamy nie bardzo mogę liczyć.
Że do tego dochodzi często zaledwie kilka godzin snu, że nigdy nie wiesz czy ta noc będzie spokojna czy raczej nie zmrużysz oka a Twój Podopieczny będzie w nie najlepszej formie.
Że są też przecież jeszcze zwykłe, codzienne obowiązki domowe.
Że co chwilę trzeba coś podać, zmienić, poprawić...
Mało tego. Kiedy zniknę Mamie z oczu, słyszę:
„Natalia, jesteś?”
Po prostu muszę być ciągle tuż obok, w zasięgu wzroku.
W mniemaniu mojej Mamy to ja powinnam (właściwie muszę) robić wszystko w domu i przy Niej. Nawet gdy jest opiekunka, a ja nie zdążę wyjść z domu, Mama i tak oczekuje czegoś ode mnie, a nie od opiekunki.
Owszem, z jednej strony jest to miłe, bo jest świadectwem tego, że jestem dla Mamy ważna. Że jestem dla Niej kimś wyjątkowym. Że jestem Mamy wszystkim (zresztą bywa, że mi Mama dziękuję, że jestem i zastanawia się co by beze mnie zrobiła).
Że to ja daję Jej poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia, mimo że czasami mocno między nami zgrzyta (oj, bywa i tak. Bywa głośno).
Ale z drugiej strony bywa to zwyczajnie uciążliwe. Bo czuję się trochę jak na uwięzi, z ogromnym balastem odpowiedzialności. Z poczuciem, że nie mogę zawieść. Że nie mam prawa się rozsypać, zachorować ani odpuścić choćby na chwilę.
Że jestem opoką i muszę trwać.
Muszę wytrwać.
Zresztą chcę wytrwać.
I chcę być tą opoką dla Mamy.
To mój wybór.
Nie potrafię inaczej. Nie chcę.
Ale też muszę dźwigać ten ciężar wszystkich „skutków ubocznych“.
A kiedy ośmielę się przy Mamie porozmawiać — a właściwie spróbować porozmawiać 😂 — z kimś przez telefon, to zaraz czegoś potrzebuje, obraża się albo po prostu domaga się mojej uwagi.
A jak jest u Was, drodzy Opiekunowie?
A Ty, mój Czytelniku, który znasz opiekunkę lub opiekuna — kiedy ostatnio zapytałeś, jak się czuje? Czy potrzebuje pomocy? Czy może chciałby po prostu porozmawiać albo wyjść na spacer?
No i kto z Was przeczytał cały mój tekst tą nocną porą?
💚
06/06/2026
❤️ Masz chwilę? Możesz pomóc mojej Mamie i mnie w codziennej opiece 24/7.
Każda wpłata – nawet najmniejsza – to realne wsparcie leczenia, rehabilitacji i naszej codzienności.
Po wejściu w link (znajdziesz go w komentarzu) formularz ma już automatycznie uzupełnione:
✔ numer KRS Fundacji Avalon
✔ identyfikator subkonta mojej Mamy
Darowiznę można przekazać w dowolnej wysokości i w wygodnej formie. To zajmuje dosłownie chwilę.
Fundacja Avalon posiada pełną dokumentację medyczną mojej Mamy, co potwierdza wiarygodność naszego subkonta. Na co dzień mierzymy się z wielochorobowością, a ja staram się jednocześnie dbać o własne zdrowie i o nasze dwie ukochane kocie seniorki.
Jeśli wolisz, możesz wesprzeć nas bezpośrednio:
📌 Przelew:
Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym
Nr konta:
62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Tytuł przelewu:
Mruczyk, 21701
(ten dopisek jest konieczny)
📌 BLIK:
603 882 095
Moją misją jest także zwiększanie świadomości i pokazywanie codzienności osób żyjących z zaburzeniami neuropoznawczymi, wielochorobowością i niepełnosprawnością.
Takich osób jak moja Mama i ja są w Polsce setki tysięcy.
Jesteśmy i chcemy być widoczni.
Niepomijani.
Niezapomniani.
Po prostu zauważeni.
🙏 wesprzyj nas
🙏 udostępnij ten post
Czasem jedno udostępnienie może dotrzeć do osoby, która może odmienić czyjąś codzienność.
Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każdy gest życzliwości. ❤️
02/06/2026
Czytam teksty Doktor Zgliński i za każdym razem mam wrażenie, że trafiają dokładnie w te miejsca, które jako Opiekunowie często próbujemy omijać. Zwłaszcza wtedy, gdy mowa o granicach.
Opiekując się moją Mamą, ciągle uczę się ich stawiania. I to mimo że doskonale wiem, jak bardzo są ważne. Ba, wiem nawet, że są absolutnie niezbędne. A jednak teoria i praktyka to często dwa różne światy.
Bo kiedy kochasz, kiedy widzisz cierpienie bliskiej osoby, kiedy każdego dnia chcesz zrobić jeszcze trochę więcej, bardzo łatwo przekroczyć własne możliwości. Bardzo łatwo zapomnieć o sobie.
Tymczasem brak granic nie jest oznaką większej miłości ani lepszej opieki.
To droga do wypalenia.
Do zmęczenia tak wielkiego, że zaczynamy reagować wściekłością nawet na drobiazgi.
Do frustracji, żalu, a czasem nawet do niechęci wobec osoby, którą przecież kochamy i dla której robimy wszystko, co potrafimy.
Jeśli nie postawimy granicy, możemy zniszczyć samych siebie, naszego Podopiecznego i wszystko to, co do tej pory udało nam się zbudować dobrego w opiece.
Dlatego uczę się mówić:
🔸„dość”,
🔸„potrzebuję pomocy”,
🔸„teraz czas dla mnie”.
Nie dlatego, że kocham Mamę mniej. Właśnie dlatego, że kocham Ją na tyle, by zadbać również o siebie.
Nie jest to łatwe. Oj, nie jest.
Dla mnie bywa wręcz niezmiernie trudne.
Ale coraz bardziej rozumiem, że jest konieczne. Wręcz niezbędne.
👉 Jestem ciekawa, jak Wy sobie z tym radzicie?
👉 Czy potraficie stawiać granice w opiece nad bliskimi?
👉 Co było dla Was najtrudniejsze?
I przy okazji – nie mogę się doczekać książki Doktora Zglińskiego. Mam nadzieję, że znajdę w niej jeszcze więcej odpowiedzi na pytania, które codziennie stawia przede mną opieka.
A ja sama coraz częściej patrzę na kalendarz i myślę o swojej 50-tce. Coraz mniej czasu zostało do tych urodzin, a przecież kiedyś obiecałam sobie, że moja pierwsza książka pojawi się na półkach jeszcze przed nimi.
Od dziecka połykałam książkę za książką. Czytałam wszystko, co wpadło mi w ręce, i już wtedy marzyłam, że kiedyś sama zostanę pisarką. To marzenie nigdy mnie nie opuściło. Mało tego – w mojej głowie są plany nie na jedną, ale przynajmniej na trzy książki. Konspekty tych książek są gotowe od dłuższego czasu...
Problem jest tylko jeden – czas.
A właściwie jego brak.
Żeby napisać książkę, potrzebowałabym możliwości opłacenia dodatkowych godzin dla opiekunki. Inaczej zwyczajnie nie ma szans, by powstało coś więcej niż kolejne wpisy na Facebooku.
A bardzo chciałabym wreszcie zamienić te wszystkie doświadczenia, historie i przemyślenia w coś, co zostanie na dłużej.
👉 Powiedzcie szczerze – czy bylibyście zainteresowani zakupem mojej książki?
👉 A może nawet kilku książek?
👉 Czy tematy związane z opieką, życiem opiekuna i naszą codziennością byłyby dla Was wartościowe?
👉 Czy świat innej młodej opiekunki swojego młodego męża byłby dla Was interesujący?
01/06/2026
Z okazji Dnia Dziecka chcę dziś przytulić myślami nie tylko najmłodszych, ale także te dzieci, które trochę za wcześnie musiały dorosnąć. ❤️
Przytulam mocno też te dorosłe dzieci, które każdego dnia troszczą się o swoich niesamodzielnych Rodziców. Które pamiętają, jak same były prowadzone za rękę, a dziś to one podtrzymują czyjąś równowagę, przypominają, cierpliwie tłumaczą i czuwają. Towarzyszą każdego dnia.
Przytulam i te dzieci, których babcie lub dziadkowie mierzą się z demencją. Dzieci, które widzą zmęczenie swoich rodziców, słyszą trudne rozmowy, uczą się tęsknoty za kimś, kto jest obok, a jednocześnie jakby coraz dalej.
Dziś chcę powiedzieć każdemu z Was coś bardzo ważnego:
🍀 Nie jesteście mniej ważni.
🍀 Nie przeszkadzacie.
🍀 Nie musicie zasługiwać na uwagę, miłość ani czułość.
Jeśli czasem mama lub tata są zmęczeni opieką, jeśli ich myśli krążą wokół leków, wizyt i codziennych obowiązków — to nie znaczy, że kochają Was mniej. Ich serce nadal jest dla Was pełne miłości, nawet wtedy, gdy brakuje im sił.
A Wam, Opiekunkom i Opiekunom, życzę, byście w całym tym trudzie nie zgubili swojego wewnętrznego dziecka. Tego, które nadal potrzebuje odpoczynku, ciepłego słowa, bliskości i troski.
Bo niezależnie od wieku, każdy z nas pozostaje czyimś dzieckiem.
I każdy z nas był dzieckiem.
I każdy zasługuje na to, by czuć się ważny. 💛
Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Dziecka.
Dla małych i dużych dzieci.
Dla tych, którzy są otoczeni opieką, i dla tych, którzy każdego dnia ją niosą.
Grafika autorstwa Siła Myślenia Wizualnego
26/05/2026
Dzień Mamy nie zawsze wygląda jak na naszych laurkach z dzieciństwa 🌷
Dla wielu kobiet to dzień pełen ciepła i wdzięczności. Ale są też Mamy — takie jak moja Mama, Halina.
Mamy znikające dzień po dniu.
Mamy, które powoli rozpływają się we mgle demencji.
Mamy, które nie pamiętają już imion, którym myli się dzień z nocą.
Mamy, które już nie zanucą ulubionych piosenek ani nie opowiedzą wspólnych historii.
Są też Mamy, które każdego dnia oddają całe swoje serce opiece nad dzieckiem lub mężem żyjącym z niepełnosprawnością albo dotkniętym chorobą neurodegeneracyjną.
Są też Mamy, których blizna w sercu sączy się każdego dnia, bo straciły kogoś najdroższego.
Mamy —
często zmęczone,
często niewidzialne,
a jednak każdego dnia wybierające miłość ❤️
Dziś chcę przytulić myślami właśnie Was, drogie Mamy.
Te, które opiekują się swoją Mamą i uczą się nowego języka bliskości — spojrzeń, dotyku, krótkich chwil świadomości.
Te, które tęsknią za dawną Mamą, choć ta fizycznie wciąż jest obok.
I te, które same są Mamami-opiekunkami — czuwającymi dniem i nocą przy swoich najbliższych.
Bo miłość nie znika, nawet gdy zmienia swoją formę.
Czasem nie jest już rozmową, lecz obecnością. Po prostu obecnością.
Nie pamięcią, a czułością.
Nie siłą, a codziennym trwaniem razem 🌸
Dzisiaj nie musimy udawać, że wszystko jest łatwe.
Ale możemy zatrzymać się na chwilę i zobaczyć ogrom miłości, który istnieje mimo choroby, zmęczenia i trudnej codzienności.
Wszystkim Mamom — tym pamiętającym i zapominającym, silnym i zmęczonym, opiekującym się innymi i potrzebującym opieki — życzę dziś czułości, spokoju i choć jednej dobrej chwili 💐
I czyjegoś dobrego serca tuż obok.
PS. Nasze zdjęcie sprzed tygodnia.
25/05/2026
Kochani Opiekunowie osób zależnych… i nie tylko ❤️
Powiedzcie mi — czy pomimo trudności w codziennej opiece nad bliską osobą, którą krok po kroku odbiera Alojzy (tak nazywam alzheimera) albo inny „szabrownik”… potraficie znaleźć choć chwilę dla siebie?
Moment, żeby odpocząć.
Zrobić coś wyłącznie dla siebie.
Złapać oddech.
Czy umiecie jeszcze dostrzec promyk nadziei na lepsze jutro?
Choćby dziś.
Choćby w tym pięknym błękicie nieba za oknem — nawet jeśli możecie je oglądać tylko przez szybę, bo nie da się wyjść z domu.
Ja chyba lubię moje ADHD za to, że jestem niepoprawną optymistką 😉 (mimo całego chaosu jaki potrafię zrobić).
Nawet gdy mam bardzo pod górkę, to i tak próbuję dostrzec ten piękny widok, który czeka gdzieś na szczycie. Nawet jeśli ten szczyt chwilami wydaje się moim prywatnym Mount Everestem.
Dziś Mama jest z opiekunkami — na zmianę.
A ja zaraz wchodzę do kliniki zadbać o własne zdrowie.
I jeśli po biopsji będę się dobrze czuła, to skorzystam z pięknej pogody i tego, że mam chwilę dla siebie, a Mama jest pod dobrą opieką Gosi i Agaty ❤️
Pewnie zrobię dziś kolejną „tonę” zdjęć 😉
A Wy?
Jaki macie dziś dzień?
Na zdjęciu widzicie zamknięty przejazd kolejowy, przed którym stałam i nie zdążyłam się już przesiąść do autobusu 😉
Za to zobaczyłam piękne maki i dwie lokomotywy.
(Filmik wrzucę później w komentarzu ❤️)
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z osoba publiczna
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Poznan