Relacyjno-Rozwojowi
Zobaczmy świat oczami innych
14/06/2026
Wiele osób zarzuca mi, że zamiast wspierać nauczycieli, atakuję ich. To wspieranie miałoby polegać na pisaniu nie o problemach i słabościach, lecz o sukcesach, poświęceniu i trudnej sytuacji, w jakiej znajdują się nauczyciele.
Proszę zauważyć, że wzmacnianie nauczyciela jest możliwe wyłącznie w bezpośrednim kontakcie z nim. Jeżeli stoję przed konkretnym nauczycielem, to nie po to, żeby pokazywać mu, z czym sobie nie radzi. Nie oznacza to jednak, że jestem ślepy na to, jak pracuje. Żeby nie być ślepym, muszę mieć w głowie kryteria tego, co dobre, a co złe. Oznacza to, że wcześniej wiele myślałem o tym, co jest właściwe, a co nie, w pracy nauczyciela.
Przecież nie pomoże mu się zmienić dzięki mojej taniej pochwale, tym bardziej dzięki ogólnym laurkom publikowanym na Facebooku. To, co staram się robić, to analizować różne zachowania, pomysły i poglądy po to, żeby wyrobić sobie zdanie na temat tego, co jest dobre, a co złe.
Jak Państwo widzicie po naszych rozmowach, często się ze sobą nie zgadzamy. Brak świadomości tego, ku czemu zmierzamy i w jakim kierunku chcemy się zmieniać, sprawia, że zmiana na lepsze nie jest możliwa. Musimy wiedzieć, co jest błędem, a co prawidłowym postępowaniem, żeby rozumieć, czym jest dobra praca nauczyciela. Z rozmów tutaj wynika, że często tego nie wiemy.
Nie chodzi o wieczne bicie się w piersi, tak samo jak nie chodzi o wzajemne zagłaskiwanie się na śmierć. Nasza rozmowa toczy się na metapoziomie. Nie rozmawiamy o żadnym nauczycielu, który ma imię i nazwisko. Jeżeli podajemy jakiś przykład, jest on zanonimizowany i służy jedynie zobrazowaniu sytuacji.
Wiele osób utożsamia się z podawanymi przykładami, jakby były one o nich. Bronią każdego, nawet nie najlepszego, przykładowego postępowania. Moim zdaniem jako środowisko musimy wyjść z oblężonej twierdzy.
Nauczyciele nie są wobec siebie bezkrytyczni — wręcz przeciwnie. Wytykają sobie błędy w codziennej pracy. To bardzo smutne. Nauczyciele potrafią sobie nawzajem dowalać. Tymczasem tutaj nikomu nie dowalamy. Rozmawiamy o zjawiskach, postawach i problemach, a nie o postępowaniu konkretnego nauczyciela.
Czasem myślę, że w naszym środowisku nie jest możliwe ani oddzielanie ziarna od plew, ani spokojna rozmowa o tym, co dobre, a co złe.
Jacek Kielin
Każdy z nas jest w jakimś obszarze niekompetentny. Każdy z nas ma w sobie potencjał do czynienia krzywdy drugiemu człowiekowi. Każdy z nas tę krzywdę czynił, czyni lub będzie czynił. Nikt z nas nie jest idealny.
Z jednej strony musimy przyglądać się tej krzywdzie i zastanawiać się nad tym, co jest dobre, a co niedobre w naszym życiu czy w naszej pracy. To właśnie robimy tutaj, na tym forum.
Czym innym jest jednak sposób, w jaki podchodzimy do osoby, która robi coś niewłaściwego albo jest w jakimś zakresie niekompetentna. Metoda, którą stosujemy, polega na wzmacnianiu jej kompetencji i wzmacnianiu dobra, które w niej jest. Nie polega natomiast na wytykaniu jej niekompetencji.
Inaczej rozmawiamy o zjawiskach dobra i zła, a inaczej podchodzimy do konkretnego człowieka, który ma imię, nazwisko i twarz.
Jacek Kielin
12/06/2026
Dwa dni temu napisałem tekst o tym, że wszyscy ludzie mają skłonność do krzywdzenia innych, stosowania przemocy i jednoczesnego niedostrzegania własnych zachowań przemocowych. W niektórych zawodach – takich jak nauczyciele czy terapeuci – trzeba przyglądać się temu zjawisku szczególnie uważnie. Powinniśmy pamiętać, że ochrona dzieci również przed naszymi własnymi błędami jest jednym z istotnych elementów pracy nauczyciela.
Moja wypowiedź spotkała się z żywą reakcją nauczycieli.
„Z perspektywy nauczyciela początkującego mogę powiedzieć, że przemoc nauczycieli w stosunku do uczniów jest mi rzeczą kompletnie obcą.”
„Uczeń może robić wszystko i niemal zawsze uchodzi mu to na sucho, a nauczyciel powie jakiś żart i od razu może być za to pociągnięty do odpowiedzialności.”
„Przemoc, jaka jest opisana w poście, była ponad 30 lat temu. Teraz sytuacja jest odwrotna – to nie uczeń się obawia.”
„Oczywiście, że procenty są dla pana jałowe, bo jeśli pan stwierdzi, że nauczyciele są »be«, a zaprzecza to badaniom i statystykom, to dorobi pan teorię wbrew faktom, jak wiemy.”
„Ale dla pana nauczyciel to instrument do bicia, plucia i poniżania, winny wszystkiego.”
„Jacek Kielin nie wstawia się za uczniami – generalizuje, upraszcza i zachowania baaaaardzo nielicznych opisuje jako zachowania wszystkich! Już panu pisałam, żeby był pan obiektywny i obiektywnie opisywał osoby, zdarzenia i sytuacje.”
„Nauczyciel jest tym najgorszym oprawcą ucznia i tak jest najwygodniej. I tak ma zostać, i koniec kropka. Można biczować i hejtować bez końca, bo można, bo należy, bo nauczyciel to obecnie laleczka do bicia dla całego społeczeństwa.”
„Pisanie esejów pt. »Co zrobić, żeby nauczyciele nie stosowali przemocy wobec uczniów« nie ma sensu, a wręcz – w kontekście skali przemocy w drugą stronę – wpływa negatywnie na funkcjonowanie szkoły jako takiej.”
„Uważam, że nie powinniśmy systemowo wzmacniać w szkole pozycji uczniów i ich rodziców w sytuacji, gdy już mają przewagę.”
W poszukiwaniu aktualnych danych sięgnąłem do najnowszego raportu Stowarzyszenia Umarłych Statutów „Prawa ucznia w Polsce”.
Ogólnopolskie badanie przeprowadzone między sierpniem a październikiem 2022 roku wykazało liczne naruszenia praw uczniów. Między innymi 57,4% respondentów wskazało na przypadki bezprawnego obniżania ocen za wygląd. Raport odnotowuje również powszechne stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, ocenianie zachowania uczniów poprzez oceny z przedmiotów oraz różne formy przemocy psychicznej. Ponad 80% uczniów zadeklarowało, że w ich szkołach stosowano kary zbiorowe wobec całych klas za zachowanie pojedynczych osób.
Badanie pokazuje również, że uczniowie często nie reagują na naruszenia swoich praw z obawy przed konsekwencjami. W szkołach podstawowych wiąże się to przede wszystkim z mniejszą świadomością przysługujących praw i większą zależnością od dorosłych. W szkołach ponadpodstawowych częściej pojawia się obawa przed odwetem ze strony nauczycieli, na przykład poprzez nieprzyjazne traktowanie czy niesprawiedliwe ocenianie.
Wyniki wskazują, że przemoc fizyczna ze strony nauczycieli nie jest zjawiskiem powszechnym. 79,5% uczniów zadeklarowało, że nigdy nie spotkało się z sytuacją użycia przemocy fizycznej przez nauczyciela. Jednocześnie 12% badanych wskazało, że zetknęło się z takimi zachowaniami w swojej szkole.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku przemocy psychicznej. Tylko 19,2% respondentów stwierdziło, że w ich szkole nigdy nie dochodziło do takich sytuacji. Pozostali wskazywali, że zdarzały się one rzadko (22,6%), czasem (30,4%), zazwyczaj (16,4%) lub nawet zawsze (7,3%).
Znaczna część uczniów (42,9%) deklarowała poczucie bycia ignorowanymi lub lekceważonymi przez nauczycieli, a 29,4% badanych uważało, że nauczyciele i dyrekcja nie liczą się z głosem uczniów. Ponad jedna piąta respondentów wskazała również, że nauczyciele zazwyczaj lub zawsze naruszają prywatność uczniów.
Badania Stowarzyszenia Umarłych Statutów są cennym źródłem wiedzy o funkcjonowaniu polskiej szkoły. Raporty stowarzyszenia oraz zawarte w nich analizy prawne są regularnie cytowane przez media, ekspertów edukacyjnych i Rzecznika Praw Obywatelskich. Główne badanie przeprowadzono na próbie blisko tysiąca uczniów, a metodologia została uzupełniona komentarzami i analizami specjalistów z zakresu prawa oświatowego oraz pedagogiki.
Przywołuję te dane wyłącznie dlatego, że wielu z Państwa o nie prosiło. Nie jest moim celem epatowanie statystykami. Piszę o tym zjawisku dlatego, że zależy mi na poszukiwaniu sposobów wspierania nauczycieli i wzmacniania pozytywnych wzorców pracy we współczesnej szkole.
Każdy z nas powinien mieć świadomość, że nawet przy najlepszych intencjach i wysokich kompetencjach może nie dostrzegać krzywdy, jaką wyrządza drugiemu człowiekowi. Dotyczy to szczególnie sytuacji, gdy sami funkcjonujemy w środowisku pełnym napięcia, przeciążenia i presji.
Możemy dyskutować o metodologii badań i interpretacji ich wyników. Trudno jednak poważnie podważać samo istnienie zjawiska przemocy nauczycieli wobec uczniów. Jeszcze trudniej kwestionować potrzebę zastanawiania się nad tym, jak systemowo chronić uczniów przed takimi sytuacjami – podobnie jak w innych zawodach opartych na relacji i odpowiedzialności za drugiego człowieka.
Przytoczone dane są wystarczającym powodem, by nie negować oczywistego faktu, że każdy człowiek jest zdolny do krzywdzenia innych. Dlatego warto metodycznie myśleć zarówno o przygotowaniu nauczycieli, jak i o tworzeniu takich warunków pracy, które będą ograniczały ryzyko nadużyć oraz sprzyjały budowaniu bezpiecznych i szanujących godność relacji w szkole.
Link do raportu w komentarzu.
Jacek Kielin
11/06/2026
Dziecko, które krzywdzi innych, samo zostało wcześniej skrzywdzone.
Ktoś mnie zapytał: „Pytanie brzmi: czym jest to «poważne skrzywdzenie», o którym Pan wspomina?”.
W książce, na którą się powołuję — napisanej dla nauczycieli przez dwie autorki: stosowaną analityczkę zachowania oraz profesor psychiatrii dziecięcej — „Kod zachowania. Jak rozszyfrowywać i zmieniać najtrudniejsze zachowania”, poważne krzywdzenie można rozumieć jako systematyczne niezaspokajanie ważnych potrzeb dziecka.
Metoda opisywana w tej książce to tzw. analiza ABC. Jest ona obecnie jednym z najpopularniejszych i najbardziej podstawowych narzędzi wykorzystywanych na całym świecie w szkołach do pracy z trudnymi zachowaniami. Pozwala spojrzeć na trudne zachowanie jak na formę komunikacji lub próbę zaspokojenia konkretnej potrzeby. Dzięki temu nauczyciele mogą skupić się na zmianie środowiska albo nauczeniu dziecka zachowań zastępczych, zamiast sięgać po kary.
Autorki definiują moment, w którym nauczyciel rzeczywiście rozumie przyczynę zachowania ucznia. Jest to sytuacja, w której myśli: „Ja na miejscu tego ucznia zachowywałabym się tak samo albo jeszcze gorzej!”.
W moim prywatnym katalogu najczęstszych krzywd, jakich doświadczają dzieci, znajdują się:
1. Brak nieoceniającej uwagi ze strony dorosłych
Wynika to często z faktu, że relacje z dziećmi opierają się bardziej na oczekiwaniu uwagi od dziecka niż na dawaniu mu uwagi. Nauczyciele nierzadko nie rozumieją, czym jest dawanie uwagi, i są przekonani, że ją dają, pytając ucznia: „Janku, co tam u ciebie? Jak się dziś czujesz?”.
To jednak przykład oczekiwania uwagi, a nie jej dawania. Inicjatywa komunikacyjna znajduje się bowiem po stronie dorosłego (pytanie), a jej przyjęcie po stronie dziecka (odpowiedź). Tymczasem dawanie uwagi polega na reagowaniu na inicjatywy komunikacyjne dziecka. Na inicjatywę dziecka odpowiadamy własną inicjatywą, a nie jedynie biernym przyjęciem komunikatu.
Przykład:
„Proszę pani, wczoraj pogryzł mnie pies!”
„Gdzie cię ugryzł?”
W tym przypadku reakcją na inicjatywę komunikacyjną dziecka jest inicjatywa dorosłego.
Brak uwagi utrudnia budowanie stabilnej relacji z dorosłymi. Sprawia również, że dzieci zaczynają poszukiwać uwagi negatywnej, robiąc czasem bardzo krzywdzące rzeczy swoim kolegom i koleżankom.
2. Brak pozytywnej informacji zwrotnej
Uczniowie są nieustannie korygowani albo słyszą, że nie są jeszcze wystarczająco dobrzy. Osłabia to ich poczucie kompetencji.
3. Brak możliwości decydowania o ważnych aspektach własnego życia
Dzieci często nie mają możliwości podejmowania decyzji adekwatnych do swojego wieku. W konsekwencji osłabiane jest ich poczucie autonomii.
4. Brak przewidywalnej struktury, szczególnie u dzieci w spektrum autyzmu
Dzieci w spektrum autyzmu często doświadczają obniżonego poczucia bezpieczeństwa z powodu braku przewidywalności. Uprzedzanie o tym, co za chwilę nastąpi, jest jednym z najprostszych sposobów porządkowania rzeczywistości i budowania poczucia bezpieczeństwa.
5. Brak granic
Mam tu na myśli brak jasnych komunikatów ze strony dorosłych dotyczących tego, czego naprawdę oczekują od dziecka.
6. Różnego rodzaju trudności w przetwarzaniu sensorycznym
Ta lista jest oczywiście bardzo niepełna. Warto pamiętać, że na podstawie samego zachowania nie możemy stwierdzić, gdzie znajduje się jego źródło. Aby je odkryć, trzeba pozostawać z dzieckiem w relacji — nie wolno patrzeć na nie jak na mrówkę pod mikroskopem — oraz analizować zarówno wydarzenia poprzedzające trudne zachowanie (antecedencje), jak i następujące po nim konsekwencje.
Dopiero wtedy można zacząć rozumieć, jaką potrzebę dziecko próbuje zaspokoić i dlaczego zachowuje się właśnie w taki sposób.
Jacek Kielin
10/06/2026
Pamiętasz ten paraliżujący strach przed wejściem do klasy? Spuszczony wzrok, żeby tylko nie zostać wywołanym do tablicy, i ten ironiczny uśmiech nauczyciela, który potrafił jednym zdaniem zniszczyć Twoją pewność siebie?
Skąd bierze się agresja nauczycieli wobec uczniów? Nauczyciele krzywdzą, bo sami mają niezaspokojone potrzeby i noszą w sobie frustrację. Dochodzą do tego wypalenie zawodowe, presja systemu, patologiczna hierarchia panująca w szkołach czy niskie zarobki. Kiedy nauczyciel nie ma wsparcia, klasa może stać się miejscem, w którym wyładowuje emocje i przemocą odbudowuje własne poczucie wartości lub sprawstwa. Krzyk, ironia, cynizm czy niesprawiedliwe ocenianie są często mechanizmami obronnymi ludzi, którzy sami cierpią. Nikt z nas nie jest samotną wyspą, a miejsce, w którym żyjemy, oraz nasza biografia wpływają na nasze zachowania — także te nieakceptowalne.
Od czasów Zygmunta Freuda, kiedy zaczęto interesować się zagadnieniem profesjonalnego pomagania, zauważono, że nawet najlepiej przygotowani specjaliści — życzliwi klientom i chętni do pomocy — potrafią krzywdzić ludzi, którzy przyszli do nich po wsparcie. Każdy z nas ma swoją ciemną stronę osobowości, która oddziałuje na innych. Szczególnie narażone są na to dzieci, ponieważ mają bardzo ograniczoną możliwość ucieczki z tzw. pola psychologicznego dorosłego. Nie posiadają jeszcze wystarczających narzędzi intelektualnych i emocjonalnych, by skutecznie bronić się przed krzywdzącym dorosłym.
Praca nad jakością i efektywnością każdej placówki edukacyjnej czy terapeutycznej zawsze wiąże się ze zmaganiem z ludzkimi słabościami osób w niej zatrudnionych.
Bardzo ważne jest, aby pamiętać, że w szkole dobro dziecka powinno być ważniejsze niż dobro nauczycieli czy terapeutów. Zawsze powtarzałem swoim nauczycielom, że nie jest najważniejsze to, jak widzą nas inni, ale to, jacy naprawdę jesteśmy dla naszych uczniów. Nie jesteśmy idealni i nie ma sensu tego udawać. Dlatego zdarzało się, że jako dyrektor przepraszałem rodziców za różnego rodzaju uchybienia — czasem bardzo poważne — także publicznie. Robili to również sami nauczyciele, bez mojego namawiania. Potrafili zadzwonić do rodzica i przeprosić za sytuację, która wydarzyła się podczas zajęć. Nigdy jako zespół ani jako pojedynczy pracownicy nie straciliśmy na tym. W takich sytuacjach nie rugałem nauczycieli za popełnione błędy. Samo wyrażanie dezaprobaty czy oburzenia nie jest dobrym sposobem na poprawę jakości pracy nauczycieli.
Ciekawi mnie, gdzie — według Państwa — leży granica między empatią wobec trudnej sytuacji nauczyciela a obroną dobra dziecka? Jak system powinien pomagać pedagogom, zanim ucierpią na tym kolejni uczniowie? Czy uważacie, że wobec nauczycieli stosujących przemoc należy wyciągać konsekwencje i ich karać?
Znalazłem w internecie trochę informacji na temat polskich badań dotyczących przemocy nauczycieli wobec uczniów. Najbardziej rozpowszechnioną formą agresji ze strony pedagogów jest przemoc psychiczna i relacyjna, podczas gdy przemoc fizyczna występuje stosunkowo rzadko. Raporty wskazują na głęboki problem zjawisk takich jak krzyk, zawstydzanie, publiczne poniżanie, ironia, niesprawiedliwe ocenianie czy faworyzowanie, które przez wielu uczniów są odczuwane niemal codziennie.
Analizy Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE) wykazują, że nauczyciele stosują specyficzny rodzaj przemocy psychicznej związanej z pozycją władzy. Przejawia się ona m.in. w złośliwych komentarzach, ignorowaniu potrzeb uczniów czy stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej. Zachowania przemocowe ze strony kadry pedagogicznej znacząco obniżają poczucie bezpieczeństwa uczniów w szkole, prowadząc do fobii szkolnej i chronicznego stresu. W badaniach Akademii Pedagogiki Specjalnej (APS) młodzież jako akty przemocy wymieniała m.in. komentowanie wyglądu, wyśmiewanie braku wiedzy czy grożenie niesprawiedliwym ocenianiem.
Moim zdaniem nie da się całkowicie wyeliminować takich zachowań. Można jednak nad nimi pracować poprzez poprawę dobrostanu psychicznego nauczycieli, ponieważ często są one wyrazem osobistych słabości, przeciążenia i bólu, które wszyscy w sobie nosimy.
Jacek Kielin
09/06/2026
To, co mam w głowie, mam na języku!
Czyli: jeżeli rozumiem przyczyny zachowania sprawcy przemocy, to koniecznie muszę poinformować o tym ofiarę. Przecież to „prawda” i ofiara powinna to zrozumieć!
Jeżeli widzę cierpienie ofiary, to muszę przekazać je sprawcy, bo tak właśnie postrzegam rzeczywistość.
Dla mnie to forma przemocy — sytuacja, w której nauczyciel czy specjalista uszczęśliwia innych własnym widzeniem świata.
„Coś wiem, więc ci o tym powiem”.
Widzę, że uczeń się nie uczy — mówię mu, że jest leniwy.
Widzę, że mama nie stawia granic dziecku — mówię jej, że jest nadopiekuńcza.
Tymczasem mówienie innym, jak widzimy świat, tylko po to, by zgodzili się z naszą perspektywą, nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem.
Profesjonalizm to umiejętność schowania własnego „ja” i stworzenia przestrzeni dla drugiego człowieka, zamiast zalewania go własnymi mądrościami.
Problemem, z którym często się spotykamy, jest brak empatii oraz narzucanie własnej perspektywy pod płaszczykiem „profesjonalizmu”.
Zgadzacie się, że tak nie powinno się postępować?
Jacek Kielin
08/06/2026
Zwolennicy karania dzieci — których w naszych rozmowach jest większość — dostrzegają dobroczynny wpływ tego typu działań. Brak kar w szkołach, to ich zdaniem, lewacki pomysł. Wycofanie się z karania określają jako patopsychologię. Takie argumenty padają w naszych rozmowach o szkole i wychowaniu.
Nie bardzo więc rozumiem oburzenie, jakie wywołuje moje pytanie: czy osoby prezentujące takie poglądy przypisują karom, których same doświadczały, zbawienny wpływ na swoje życie?
Czy naprawdę uważacie, że jesteście empatyczni, wrażliwi, otwarci i życzliwi dzięki temu, że w dzieciństwie dotknęły was różnego rodzaju kary? Że staliście się porządnymi ludźmi dlatego, iż nauczyciele i rodzice was karali — i właśnie dlatego polecacie karanie dzieci jako skuteczną metodę wychowawczą?
Jedną z technik otrzeźwiających z takiego myślenia jest skontaktowanie się ze sobą jako dzieckiem. Co robiło nam karanie? Jak się wtedy czuliśmy? Czy strach, upokorzenie i poczucie niesprawiedliwości budują wartościowych dorosłych — czy raczej emocjonalny pancerz?
Jacek Kielin
07/06/2026
Problem, którego wiele osób nie dostrzega, polega na tym, że dziecko krzywdzące inne dziecko samo wcześniej zostało bardzo skrzywdzone. To, które dziś jest krzywdzone, w przyszłości może krzywdzić innych.
Dlaczego ta prawda jest tak trudna do przyjęcia? Pewnie dlatego, że nie próbujemy spojrzeć na świat oczami takiego dziecka — sprawcy przemocy. Identyfikujemy się z ofiarą, a nie ze sprawcą. Nie chcemy utożsamiać się ze sprawcą, bo sami czujemy się ofiarami i nie przychodzi nam do głowy, że również możemy być sprawcami przemocy. W Polsce kult ofiary, jak wiadomo, trzyma się mocno. Zawsze jesteśmy tylko krzywdzeni, ale oczywiście nikogo nie krzywdzimy.
Ideę, że nauczyciel powinien mieć zrozumienie dla każdej ze stron, uznajemy za ślepotę, a nie za jasne postrzeganie rzeczywistości. Stawanie po stronie dziecka pokrzywdzonego odbieramy jako opowiedzenie się po stronie prawdy i dobra. Daje nam to poczucie bycia sprawiedliwymi. Dodatkowo, stanięcie po stronie sprawcy automatycznie, rozumiemy jako stanięcie przeciwko ofierze.
Chcemy postrzegać sprawcę przemocy jako wyłącznie odpowiedzialnego za swoje czyny. Dostrzeganie w takim dziecku również ofiary odbieramy jako rozmywanie odpowiedzialności. Chroni nas to przed zobaczeniem w sobie źródeł zła. Czynimy z dziecka kozła ofiarnego, wybielając tym samym siebie i środowisko społeczne, które tworzymy. Przecież jesteśmy życzliwi i oddani dzieciom. Nawet muchy byśmy nie skrzywdzili. Sobie nie mamy nic do zarzucenia.
Mamy silną potrzebę nazywania zła po imieniu i wskazywania palcem winnego. To chroni nas przed przyjrzeniem się samym sobie. Żyjemy w rozszczepieniu, postrzegając świat w czarno-białych barwach.
Nasze poglądy są często jedynie racjonalizacjami ludzi, którzy próbują chronić resztki swojego dobrego samopoczucia, a nie wyrazem trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość.
Jacek Kielin
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z ta organizacja
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Aleja Kasztanowa 4A
Kraków
30-227