Jerzy Rojkowski malarstwo

Jerzy Rojkowski malarstwo

Udostępnij

Obrazy, czasem murale. Myślenie o sztuce. Sztuka myślenia.

A czasem sztuka myślenia o sztuce... :) Inspiracje, przemyślenia, refleksje oraz rozważania o twórczości i przyległościach.

19/06/2026

Ramy. Wejść, wyjść czy trwać? Więcej niż o obrazach.

Poruszanie się w pewnych ramach może pomagać, a może ograniczać. Sztuką wybrać kiedy w nich pozostać, a kiedy wyjść. Świadomość, uważność, ciekawość pozwolą je w ogóle dostrzec, ponieważ w większość tych ram wchodzimy bez udziału świadomości. Odwaga przyda się do wyłamania się i ich zakwestionowania, a czasem będzie konieczna do wytrwania i pozostania.

Ramy mamy przede wszystkim w głowach. Jak patrzymy na świat, a różne osoby różnie patrża na to samo, wynika z indywidualnych ram jakie mają. Większości tych ram jesteśmy nieświadomi, a najważniejsze powstają we wczesnych latach życia.

To jak traktujemy siebie wynika z tego jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie. To też ramy, a czasem rany... Przeszłość wpływa na teraźniejszość, a teraźniejszość na przyszłość. Czasem ramy bywają dybami. Poznając historię dajemy sobie możliwość uwolnienia się od jej powtarzania. Inaczej bezwiednie robimy to samo oczekując innego zakończenia.

Kultura, religia, historia, wychowanie, środowisko solidnie wpływają na to, co w głowach mamy i co tworzymy. Im wcześniejsze lata życia tym bardziej, bo wybór im jesteśmy młodsi tym jest mniejszy. To, co mamy w głowach określa to, co i jak sobie wyobrażamy, plus masę innych rzeczy w tym znaczną cześć np. wyborów życiowych, poczucia tożsamości czy racji uznawanych za własne...

Fragment nowego artykułu, zbieram i rozwijam od dawna myśli zainspirowane dyskusją z p. Elżbietą, dziękuję :)

17/06/2026

Koła zębate, mój rysunek z 1987-88 roku.

Wujek widząc go zadał pytanie czy mogłyby się kręcić? Zawdzięczam mu ogrom rzeczy, umiejętność technicznego myślenia i zainteresowanie maszynami od najwcześniejszych lat są jednymi z wielu. Do dziś mam wiele sprezentowanych przez niego części, w tym różne mechanizmy właśnie z kołami zębatymi.

Wracając do pytania - czy mogłyby się kręcić? Tylko w konkretnych sytuacjach i konfiguracjach zazębiające się koła są w stanie na siebie wpływać tworząc harmonijny ruch. W innych - bardzo znanych np. z wielu znaków graficznych - będą się blokować i przy dołożeniu napędu pozostaną nieruchome albo ulegną zniszczeniu. Logo tak zaprojetowane jest dalekie od profesjonalizmu: trzy trybiki (symbolizujące zazwyczaj myślenie lub współpracę) wzajemnie ze sobą połączone nie są w stanie się poruszać. Na tym rysunku - poza masą trafnych obserwacji - jest wiele takich patowych sytuacji, a zadane przez wujka pytanie zostało do dziś. Wszystkie kolejne prace brały odpowiedź na nie pod uwagę. Z czasem dołożyłem swoje - jak to działa?

Podobnie jest w życiu - nie wszystko ze wszystkim i nie każdy z każdym się zazębi. Będą zgrzyty i tarcia. My często, zamiast zmienić konfigurację i przyglądnąć się dlaczego zgrzyta dokładamy większą siłę. Dolewamy więcej paliwa, dodajemy mocy, zamiast skupić się na przyczynach tarcia i je wyeliminować. Aby wiele rzeczy działało lepiej zazwyczaj starczy przestać sobie przeszkadzać... Warto też poznać zasadę i zrozumieć działania danego mechanizmu, wtedy można go rozbudowywać, a on - przy rosnącym poziomie złożoności - nadal dobrze działa. Czasem warto uprościć... Jeśli nie działa to, zamiast skupiać się na objawach, warto poszukać co powoduje, że nie działa. Przyczyny. Jak boli to zamiast pigułki lepsza będzie odpowiedź co sprawia, że boli.

Na rysunku jest centrum, główne koło. Umysł, serce, ciało, świadomość, dusza...? Emocje, myśli, interpretacje, spostrzeżenia, my w relacjach, my sami ze sobą - zazębiamy się. Świadomie bądź nie wybieramy przekładnie, w które wchodzimy. Raz działa, a raz zgrzyta. Najpierw są emocje potem uczymy się o nich myśleć i je oraz siebie traktować. To jak myślimy nie raz powoduje zgrzyty. Serce z rozumem może się sprawnie zazębić. Zależność kontra autonomia. Współzależność...? Jesteśmy bytami społecznymi i sumą układów nerwowych. Pełna niezależność jest iluzją.

Dobry mechanik eliminuje tarcie i maszyna działa sprawnie, wydajnie i długo, daje też dobrej jakości paliwo. My wlewamy w siebie energetyki, alkohol, wdychamy toksyczny dym i jemy śmieciowe jedzenie oczekując, że zrobimy więcej, szybciej i sprawniej. Można odwrócić sytuację - a czym zasilamy nasze maszyny...? Telefon ładujemy znacznie częściej niż własne baterie... Czy do silnika naszego auta wlalibyśmy stary olej z frytek lub przepalony tłuszcz spod tłustoczwartkowych pączków...? Dziecku dalibyśmy wódę lub papierosa bo się stresuje? Zapewne nie... To dlaczego siebie traktujemy inaczej?

We wspominanej niedawno idei patrzenia na świat i umysł przez pryzmat mechanizmu zegara mamy przewidywalność działania. W przypadku umysłu sporo tej przewidywalności jest. To, jak puszczona w ruch maszyna będzie działać da się przewidzieć. Czy w pewnym momencie zacznie szwankować - też. Choć przyszłość istnieje w naszych głowach to oprócz "tu i teraz" ważne jest również "tam i wtedy". "Tam i wtedy" albo było albo dopiero będzie. Nasze wczoraj określa nasze dziś, a nasze dziś wpływa na nasze jutro :)

15/06/2026

Zegary. Wpłynęły na nas i nasze postrzeganie siebie i świata znacznie bardziej niż mogłoby się wydawać. Ich wynalezienie określiło i nadało ramy filozofii XVII wieku i początkom psychologii. Czasy zainteresowania maszynami i mechanizmami. Zegary to "matki maszyn", a fascynacja nimi zaprowadziła do tłumaczenia działania ludzkiego ciała, umysłu i wszechświata właśnie wg tego jak funkcjonują. Duch czasu, ramy, ale też ograniczenia zamykające możliwości innych perspektyw.

Regularność i przewidywalność działania zegarów jest wielka. Rodzi to myślenie, że aktualne stany rzeczy wyznaczane są przez przeszłe zdarzenia. Nasze wczoraj określa nasze dziś. Deteminizm to więc pierwsza idea z zegarami w tle, druga daje odpowiedź na pytanie jak zjeść słonia? Małą łyżeczką. Każda wielka i trudna rzecz skłąda się z wielu małych i łatwych kroków. Powstaje redukcjonizm - złożone zjawiska można wyjaśniać za pomoca składowych prostych zjawisk. Rozłożyć zegar na części i zdecydowanie prościej zrozumieć jak dziala.

Wszechświat też jest traktowany jako zegar stworzony przez Boga. Świetny przykład jak fascynacja daną ideą powoduje przelewanie jej na rozumienie wszystkiego wokoło. Rodzi się mechanicyzm - procesy przyrodnicze są zdeterminowane mechanicznie i dają się wyjaśnić za pomocą fizyki i chemii. Zeitgeist mechanicyzmu przesiąka naukę i kulturę. Ogrody królewskie są pełne figur i zwierząt poruszających się za pomocą ukrytych mechanizmów i rurek z wodą, są budowane skomplikowane automaty: grające na instrumentach postacie, tancerze, mnisi, ptaki. Ludzie są rozumiani jako maszyny. W tych czasach powstaje m.in. Frankenstein, Czarnoksiezkik z OZ (metalowy drwal), Andersen opisuje mechanicznego slowika. Umysł w tym podejściu jest animatorem, a ciało maroinetką. Podejście to zostanie podważone przez Kartezjusza, który stwierdzi, że ciało jednak na umysł też działa. Wcześniej ciało od umysłu oddziela Platon, nazywając je" więzieniem dla duszy", co wykorzysta religia chceścijańska.

Duch czasu: ciała i umysł porównane do maszyn, dążenie do maszyny "potrafiącej mysleć". Charles Babbage - pionier informatyki - buduje "maszynę różnicową", czyli coś znacznie więcej niż mocno zaawansowany - nawet na dziś - kalkulator. Jego uczennica Ada Lovelace zauważa kluczową rzecz - maszyna może tylko to, do czego jest zaprogramowana, nic sama z siebie nie zrobi.

Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć dwa słowa i popatrzeć jak bardzo "duch czasu" potrafi wpłynąć na podejście i rozumienie w zasadzie czegokolwiek. Projekcja - wkład umysłu w rzecz postrzeganą - patrzymy przez to, co wiemy. Zasada dostępności gdzie budujemy swoją wiedzę o najbardziej dostępne informacje miała się tu świetnie. Efekt potwierdzenia - szukamy argumentów, które uzasadniają dotychczasowe podejścia i odrzucamy przeciwne. Przynależność i akceptacja do grupy - albo myślisz tak jak my albo jesteś przeciw nam. Fascynacja zegarami dała wiele idei, niektóre przetrwały próbę czasu inne nie.

Co jest ciekawe czas mierzony jest coraz precyzyjniej. Dawniej liczyly się dni, potem godziny, minuty, sekundy, dziś ich ułamki. Ułatwienia życia miały powodować, że czasu będzie "więcej", a nie jest. Więcej jest za to rzeczy, które coraz zmyślniej powodują, że go tracimy. Dziś wszyscy mamy zegarki, ale coraz mniej czasu...

13/06/2026

Jak utrudniamy rozwój wyobraźni?

Czytając czy słuchając dużo bajek i baśni rozwiniemy inną wyobraźnię niż jak już te same będziemy tylko oglądać. Dziś ogrom rzeczy jest gotowa, bez wysiłku, natychmiast. Po drodze masa reklam i innych śmieci...

Czasami rozwój i kreatywność są tępione przez system od wczesnych lat. Powstają podświadome granice. Jak dziecko narysuje fioletową żabę to spora szansa, że usłyszy "żaby są zielone, nie ma fioletowych". W jego świecie są. Czyli są. Kolejna sprawa to ocenianie, które jest wręcz formą przemocy psychicznej. Przesuwa zaangażowanie w proces na rezultaty i wyniki... Odłącza od włąsnej wartości kierując jej podstawy na wyniki...

Także na starcie bywa mocno pod górkę. Ze strachu przed oceną hamujemy nie tylko wyobraźnię... Czyli po pierwsze warto wyobraźni przestać przeszkadzać: ocenianiem, porównywaniem, krytyką czy skupianiem się na błędach. Wniosek gdzie ma to swoje korzenie jest dość prosty: szkoła - jest o niej cały artykuł na stronie :)

Oglądając dużo mediów informacyjnych prawdopodobnie wykształcimy wyobraźnię świetną w budowaniu czarnych scenariuszy, podsycającą niepokój. Świat będzie na każdym kroku zagrażający, ogólne bezpieczeństwo, a raczej jego poczucie, będzie zachwiane na jakimś polu albo na kilku. Sposób przekazywania tych informacji jest tak konstruowany aby aktywować reakację na zagrożenia i biologiczne mechanizmy starszych cześci mózgu. Lęk jest emocją numer 1 jeśli chodzi o media informacyjne. Mózg jest ślepy - reaguje identycznie na to, co realne i na to co, wyobrażone...

Przekaz zawarty w popularnych przysłowiach też może ograniczać. - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, gdyby kózka nie skakała… Kontrola przez zastraszenie. O przysłowiach, które warto skreślić też piszę na stronie :) O takich, które warto zachować też :)

11/06/2026

O wyobraźni ciąg dalszy. Ten temat jest przepotężny i ma gigantyczny wpływ na masę rzeczy, kreatywność to jedna z wielu...

Zabawa, interakcje i relacje z ludźmi są kluczowe, najlepiej w grupie różnorodnej, a nie sztucznej, rówieśniczej. Przygody i wyzwania, odkrywanie i dreszcz ciekawości. Zabawa na zewnątrz jest czymś kompletnie innym niż była 20-30 lat temu, o ile w ogóle jest. Dziś wczesne lata życia to zamiast przygód pełno dodatkowych zajęć, kursów i zadań domowych. Przygotowywanie do wyniszczającego korporacyjnego wyścigu, pogoni za wynikami i spełnianie ambicji rodziców naganianie porównywaniem.

Doszła jeszcze jedna rzecz o katastrofalnych skutkach nie tylko dla wyobraźni, bo dotyczy całego rozwoju mózgu - dzieciństwo oparte na zabawie zostało zastąpione dzieciństwem opartym na ekranie... Najczęściej telefonu. Korzystanie z ekranów we wczesnych latach życia i nie tylko potężnie ogranicza rozwój i możliwości mózgu. Pisze o tym Jonathan Haidt w książce "Niespokojne pokolenie" ogromnie polecam. Tak czy inaczej chłonięcie papki serwowanej przez aplikacje jest destruktywne dla wielu przestrzeni życia. Zakłóca sen, niszczy relacje, obniża czas koncentracji. Jesteśmy tu pakowani w bardzo mocne i niszczące mechanizmy. Niektóre z założenia mają uzależniać i to jest czwarty czynnik. Nasz czas ich pieniądze. Środowisko, albo sprzyja albo ogranicza... Telefon i aplikacje można użyć do nauki i kreatywnego rozwoju, jednak to rzadkie podejście, co pokazuje chęć wprowadzenia zakazu jego używania w szkołach zmiast edukacji jak to narzędzie wykorzystać...

Gry - ich temat na pewno poruszę szerzej - mogą być zarówno bardzo szkodliwe jak i rozwijające, niestety mało osób zna się na mechanikach behawioralnych, psychologicznych i neurobiologicznych, które powodują uzależnienie, a przy okazji drenaż kieszeni. W efekcie wszystkie gry wrzucają do wora "zło wcielone". Czyli nie tyle gry są złe co pewne zabiegi stosowane w niektórych grach. Których? Głównie tych "darmowych" przeznaczonych na telefony. Ograniczony czas grania, określone pory grania, wymuszanie dłuższego grania, brak możliwości zapisu stanu gry, mikropłatności, kasynowa losowość i niepewność nagrody to tylko niektóre z nich.

09/06/2026

Dotacje dla artystów... Kilka przemyśleń z - chyba - nieco innej strony. Lubię analizować przyczyny :)

Żyjemy w kulturze gdzie się "udaje" i uważamy, że się nam "należy". Błąd w założeniu - należy się dziecku i to jest dziecięca perspektywa - niech się mną ktoś zajmie! Państwo, urzędy, politycy, szef, rodzice. A że mam już 34 latka? Nieważne. Bierność i oczekiwanie aż przyjdzie ktoś z zewnątrz i załatwi to, co po 25 roku życia - stety niestety - jest odpowiedzialnością danej osoby. Posługiwanie się dziecięcym sposobem myślenia w dorosłym życiu to arcyciekawy temat...

Po drugie u nas zamiast robić to się "udaje". Kolejne oddanie sprawstwa na zewnątrz. Jestem twórcą i "nie udało" mi się utrzymać ze swojej pracy. Ok, nikt nas nie uczył podstaw marketingu, negocjacji, realiów rynku czy komunikacji z ludźmi którzy chcą kupić, albo jak sprzedać, aby nie było to "wciskanie". Jak dostrzegać i cenić wartość własnej pracy? I swoją jako człowieka... To już solidne tematy, jednak potrzeba wielkiego szczęścia by dostać to w ustawieniach fabrycznych. Bo - znowu - kultura jest jaka jest i aby te umiejętności nabyć potrzeba włożyć sporo pracy. Siedź w kącie znajdą cię, a zarobisz po śmierci... No nie, szeroki artykuł pod tym tytułem na stronie :)

Są wyjątki kiedy wesprzeć warto. Nie tylko artystów. Tego wątpię abyśmy dożyli bo tego typu programy to kwestie zdobywania głosów i wygrywania wyborów, a nie realna pomoc ludziom. Jeśli jednak wspierać to jak?

Praca w założeniu przynosi pieniądze i pozwala się utrzymać. Kapitalnie jak lubimy to, co robimy, nie czekamy na piątek, a to, co robimy jest ludziom potrzebne i za to nam płacą. Tego ogromnie życzę. Jeśli jednak jest inaczej to mamy do czynienia z hobby... I czy do hobby państwo ma dopłacać...? Znowu bierność - dodatek, ubezpieczenie, składka, dotacja jak zwał tak zwał. A może by posłać na kurs autopromocji? Szkolenie z postrzegania wartości pracy? Umiejętności sprzedaży? Coaching związany z negocjacjami. Zainwestować po prostu w edukację... Stworzyć odbiorcom inne warunki aby mieli czas i środki na inwestycję w kulturę i sztukę...?

Państwo nie ma swoich pieniędzy. Skoro chcą pozyskać jakieś środki to są dwie opcje: wszystkim nam gdzieś zabiorą albo dodrukują. Rozdawnictwo i dodruk mają ekonomicznie katastrofalne skutki. W długim terminie, a w krótkim - kiełbasa wyborcza... Długu publicznego i tak się nie spłaca, jest w historii jedno państwo które to zrobiło. I tu już na dobre wchodzi polityka, bo przecież jeszcze potrzeba zapłacić tym, którzy te dotacje będą wypłacać i siedzieć w papierach z nimi związanymi... Najlepiej aby bylo to nasi koledzy oczywiście.

Samotna matka nie może dorobić bo ma limity zarobków, alimenty są nieściągalne. Emerytka nie może dorobić bo musi zapłacić "zdrowotne", które wynosi 300% tego, co dorobiła. Płaciła całe lata "składki" czyli podatek na ZUS. Jak płaciła 2000 to emerytury dostaje 1200 i jeszcze zabierają od tego podatku kolejny podatek. Ale "damy" artystom "dotację". Świetna rzecz polaryzująca społecześntwo, a to główny cel polityki, bo przecież nie dobro obywatela czy państwa.

Wracając do mentalnych aspektów zbiorowej nieświadomości. W Polsce jest silna mentalność ofiary. Wpisuje się ona w oczekiwanie aż ktoś z zewnątrz pomoże. Ofiara jest bezsilna, ale z bycia ofiarą ma pewne korzyści. Dotknięta przez "niesprawidliwy świat", "los", "czasy" whatever, oczekuję na uwagę z zewnątrz i ta uwaga tą korzyścią jest. Ktoś się mną zainteresował, jeśli jednak zaproponuje rozwiązanie to usłyszy "tak, ale", czyli "nie".

Bezsilna czyli bierna, znowu brak sprawstwa, albo trudność w jego dostrzeganiu nawet jeśli potencjał i możliwości są. Korzenie - nie tylko 123 lata niewoli tylko 200, bo PRL też tu trzeba wliczyć. Brak poczucia wpływu i zależność budowały też lata pańszczyzny, ocierającej się z czasem o niewolnictwo. 95% z nas wywodzi się do chłopów, którym z założenia odcinano dostęp do edukacji. Celowo, bo łatwiejsza kontrola... Reaktywność, zależność, bierność, zewnętzne umiejscowienie wpływu. Oczekiwanie aż się ktoś mną zajmie. Przekaz międzypokoleniowy, często nieuświadomiony. Nie znając historii jesteśmy skazani na jej powtarzanie...

Mentalność ofiary, martyrologia i "mesjanizm". Cena poświęcenia zawsze jest większa niż zysk... Religia ma u nas wielki wkład w bycie cierpiącym, zależnym, biernym i bezrefleksyjnie posłusznym. Chrystus jest zazwyczaj na krzyżu, a np. u Protestantów zmartwychwstały... Znowu skupiamy się na cierpieniu, które podobno "uszlachetnia". Nieprawda, uszlachetnić mogą wnioski wyciągnięte z tego cierpnienia, ale to rzadko się dzieje. Artysta też ma być głodny aby był płodny. Tak czy inaczej - świadomość i jej zwięszkanie będzie tu bezcenne...

Dużo jest tu arcyciekawych aspektów i wątków, to tak kilka myśli na szybko... Może rozwinę...

08/06/2026

Co wspiera wyobraźnię?

Po pierwsze odpoczynek, a sen jest najlepszą jego formą. Niestety jest pierwszą rzeczą, z której rezygnujemy. Popmotywacja jest tego pełna - "wstawaj o 5-tej rano bo gdy śpisz to inni pracują na swój sukces"... Hmm, raczej dobrze zarządzaj swoimi działaniami w czasie, ale to osobny temat :)

Mózg jest jak pralka - zaczyna pracować gdy zamknie się drzwiczki. My głównie cały czas wrzucamy, często niewarte prania, brudy. Wiele pomysłów powstaje w momencie "nienierobienia". Wyzwanie w tym, że podejście do regeneracji i relaksu jest obarczone przekazem społecznym opętanym produktywnością, że to lenistwo czy czas stracony. Maluje i ogólnie tworzy się głównie będąc poza pracownią. Odpoczynek to fundamentalna potrzeba każdego człowieka. Przekonanie, że "trzeba na niego zasłużyć" jest bardzo godne modyfikacji...

Wyobrażnia kwitnie gdy umysł ma spokój. Świadomie i nieświadomie przetwarza wtedy to, co mu dostarczyliśmy. Dlatego tak ważne jest to, co dostarczamy. G***o włożysz, g***o wyjmiesz...

Strategia 3P pomaga, nieco z przymrużeniem oka, znaleźć niektóre sytuacje wspierające wyobraźnię: 3P czyli: pociąg, prysznic i poduszka. To sytuacje, w których możemy się zrelaksować. Teoretycznie, bo w dzisiejszych czasach bez telefonu chodzimy już tylko pod prysznic... Tymczasem to, co w telefonie jest nam serwowane ma nam z założenia zabierać czas, uzależniać, zakłóca sen, relacje, odpoczynek, obniża koncentrację i powoduje napływ masy niepotrzebnych informacji. Koncepcja warta wdrożenia, którą uważam za absolutnie bezcenną to dieta niskoinformacyjna :) Artykuł o niej na stronie od dawna :)

05/06/2026

Co wpływa na wyobraźnię? Skąd czerpie i czy da się ją rozwijać? Na ile nasze wyobraźnia i dzieła są nasze? W jakim stopniu nasze myśli są nasze? Porozważam sobie nieco szerzej, bo kreatywność i otwartość myślenia to podstawa rozwoju nie tylko wyobraźni.

Kreatywność to łaczenie kropek w zaskakujący sposob. Przyda się umiejętność łapania informacji i stworzenie dużej bazy "materiału" do obróbki. Wyobraźnia ważniejsza od wiedzy? Wiedza daje paliwo dla wyobraźni.

Zwróćmy uwagę, że niewiele jest bardzo oryginalnych dzieł, większość w jakiś sposób bazuje na naturze, jej zaprzecza, przetwarza i łączy. Po drugie większość bazuje w jakiś sposób na tym, co stworzyli już inni.

Wyobraźni się nie trenuje, bo to rzecz intuicyjna. Intuicja? To pozaintelektualne i nieświadome podejmowanie decyzji. To większość z nas wie, ciekawie robi się dalej. Podejmowanie decyzji odbywa się na podstawie wcześniejszych doświadczeń - to już rzadziej się przedziera do wiadomości. Trafność i jakość efektów tych decyzji - tu mamy najważniejsze - zależy od jakości tych doświadczeń.

Wyobraźnia porusza się więc w ramach tego, co było dla naszych umysłów dostępne. Im więcej i większej jakości "materiału" dostarczymy tym większa wyobraźnia i mniej granic. To inaczej "reguła dostępności". Bywa, że jednocześnie jest to błąd poznawczy. Może zawężać pole wyobraźni. Bo jak np. Jacek Malczewski malował bardzo dużo swoich autoportretów to potem wszelkie kreowane czy portetowane przez niego postacie - z Chrystusem i kobietami włącznie - miały jego rysy twarzy.

C.d.n. - to fragment nowego artykułu na stronę :)

03/06/2026

Czy w trudnych emocjach lepiej się tworzy?

Powiedziała "tak", powiedziała "nie", nic nie powiedziała. Kupidyna strzały już mnie rozdziobały serce z mózgiem całym perforując... To siadam do sztalugi. Stres i presja głodu pukającego do drzwi, przeciekajacego dachu i domu z brakiem ogrzewania z "satysfakcją" zarobków i sławy po śmierci. A może jednak spokój, luz, relaks?

W trudnych emocjach - jeśli patrzymy świadomie - docieramy do wielu rzeczy w sobie. To wtedy rzeczywiście najlepszy moment na obserwację siebie i swoich przekonań, postaw i wartości. Potocznie nazywane "negatywnymi" niektóre emocje informują o potrzebach, wartościach, naszych granicach. Bezcenne informacje, bywają jednak niewygodne.

Jesteśmy uczeni, że niektóre emocje sa "złe". Ich odczuwanie powodowało odrzucenie, jakiś rodzaj kary, brak akceptacji. Bo "nie wypada", "bo co ludzie powiedzą" bo "chłopaki nie płaczą", "bo dziewczynki się nie złoszczą". Przesadzasz, histeryzujesz i nie znasz się na żartach. Tak, podświadomość nie zna się na żartach. I -aby mieć akceptację - zaczynamy je tłumić, one jednak pozostają. Duży temat. Stres, presja, represja, opresja czasem depresja...

Nieświadomie - może w trudnych chwilach coś wartościowego stworzymy - jednocześnie bez zatrzymania się i refleksji będziemy robić cały czas to samo oczekując innych rezultatów... Aby żyć lepiej warto myśleć lepiej, wyzwanie to odwaga do odkrycia tych, zazwyczaj nieświadomych, myśli. Prowadzą do nich emocje. Emocje są najpierw. Dziecko najpierw czuje, a zanim zacznie myśleć co znaczy to, co czuje mija sporo czasu... A myśli to, co go nauczono...

Emocje mają wpłynąć na zmianę zachowania tu i teraz. W efekcie tego zachowania ma być nam lepiej to fakt. Drugi fakt to, że kompletnie nie biorą pod uwagę jutra, a tym bardziej długoterminowych planów czy konsekwencji danego zachowania. Są cenne i służą jednocześnie warto je filtrować przez rozum. Żeby zamiast emocja-reakcja-akcja było emocja-refleksja-akcja, co Bogdan de Barbaro nazywa E.R.A. Każda emocja jest potrzebna i nie ma "negatywnych", jedynie takie, których nie chcemy czuć albo nie jest to akceptowane... Bywa, że uciekamy od emocji i potrzeb przez nie sygnalizowanych: by poczuć coś innego, by nie czuć tego, co czucia się domaga, albo żeby w ogóle nie czuć...

Ekstremalne warunki obozów, wojny, wyprawy w nieznane, które poszły nie tak. Artyści, którzy się tam znaleźli nadal tworzyli, co pozwalało przetrwać niewyobrażalne. Im oraz towarzyszom. Twórczość nadawała sens egzystencji. Sens, kluczowa w przetrwaniu rzecz, o czym pisał Viktor Frankl. Sam przeżył 3 obozy, a jego poczuciem sensu było napisanie ponownie zniszczonych podczas wojny książek. Relacje z bitew, powstań, okupacji, zsyłek zawdzięczamy w wielu przypadkach artystom.

Motywacja artystyczna stoi czasem ponad fundamentalnymi potrzebami człowieka. Czy to oznacza, że "lepiej" się wtedy tworzy? Raczej pomimo, a nie dzięki temu... Cierpienie samo w sobie nie uszlachetnia, co najwyżej wnioski jakie z niego wyciągniemy mogą wzbogacać. Powiedzenie "co nie zabije to wzmocni", jest popularne i jednocześnie dalekie od prawdy. Co nie zabije to potrafi sponiewierać, straumatyzować i zostać na resztę życia, więc w tej kwestii Nietzsche się mylił.

Twórczość może pomagać radzić sobie z emocjami. Bywa sposobem na przetrwanie kiedy unieść się ich nie jest się w stanie. Bywa też sposobem na ucieczkę od nich, a bardziej od tego, o czym infromują. Może wspomagać czucie i dawać przestrzeć do czucia tego, co wspiera. Może dawać radość, rozwój, satysfakcję i spełnienie. Eudaimonia, niekoniecznie hedonia.

Czy trudne emocje to najlepszy stan do twórczości? Dla niektórych tak, dla innych nie. Bardzo zależy... Na pewno czas, w którym można się o sobie najwięcej nauczyć i dowiedzieć. Wymaga to jednak wielkiej odwagi. Dużej :)

01/06/2026

Dzień dziecka czyli kogo?

Wg prawa teoretycznie to dzień osób do 18 lat, jednocześnie są "małoletni", "nieletni" i "niepełnoletni" także tego... Z kolei gdy ktoś kończy 18 lat czy zdaje maturę to jest to kompletnie obok tego czy pozostaje dzieckiem czy nie. Są dorośli mający 14 lat i dzieci mające 30, 40 czy 50. Dziecko rodzica zawsze będzie dzieckiem. Co z kolei utrudnia potężnie relacje to traktowanie go jak dziecko. Mimo, że dzieckiem jest ;) Jak traktować dziecko kiedy dzieckiem jest to osobny temat, tym razem pójdę w nieco inną stronę.

Dziecko najpierw czuje, potem myśli. Czyli zanim zacznie myśleć to czuje, a co myśli jak się mysleć nauczy wynika z tego, co czuło zanim umiało myśleć... Kluczowe co je nauczono myśleć o tym czuciu... Następnie, czasem przez resztę życia, robi to co, z tych myśli wynika.

W dorosłym życiu bardzo często posługujemy się sposobami myślenia, przekonaniami i zachowaniami, które powstały we wczesnym dzieciństwie. Czyli bywa, że nadal postępujemy jak dzieci mając już czasem własne. Dzieje się to nieświadomie i bardzo protestujemy przeciw zmianie bądź jak ktoś nam to sugeruje... To arcyciekwy temat. W wielkim skrócie zbiera je w sobie tzw. "wewnętrzne dziecko". Pojęcie spopularyzowane przez Analizę Transakwycjną Erica Berne'a, potem rozwinięte przez System Wewnętrznej Rodziny (IFS) Richarda Schwartza. Dla dociekliwych bardzo polecam, grozi zmianą życia. Na lepsze.

Zasługuję lub nie zasługuję, jestem wysłuchany bądź ignorowany, ktoś pyta (a zwłaszcza jak nie pyta) jak się czuję, co czuję i dlaczego. Co jest dla mnie ważne, czego potrzebuję. Szanuje bądź nie moją przestrzeń. Zabawa, beztroska, luz i spontaniczność. Złość bo mi się "należy". Kiedy, jak i za co jesteśy doceniani i karani. Potem podobnie nagradzamy i karzemy siebie... Bo traktujemy siebie tak, jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie. Dziecko to autentyczność oraz łatwość ekspresji potrzeb i emocji, zanim wgrany będzie przekaz "chłopaki nie płaczą", a "dziewczynki się nie złoszczą".

Prawdopodobnie w tego typu sytuacjach i wielu innych będą silne emocje. Jeśli tak to jest duża szansa, że właśnie wewnętrzene dziecko dochodzi do głosu. Czego potrzebowało wiele lat temu? Gabor Mate pisze: "trudne jest nie tylko zło, które się wydarzyło, ale też dobro, które nie miało miejsca... Emocje pogrzebane żwycem nie umierają.

Wewnętrzne dziecko reprezentuje ważne potrzeby. Bez względu na wiek. Potrzeby człowieka, bo jak powiedział Korczak nie ma dzieci, są ludzie. Potrzeby zaspokojone i bardzo często te niezaspokojone. Dawno temu, emocje jednak trwają. Warto się z nim spotkać, a przestanie tupać. To spotkanie to wielka odwaga... Rolą dorosłego jest wziąć odpowiedzialność. Do nas samych - nie rodziców - jest te potrzeby jednego z naszych wielu "ja" poznać, zrozumieć i zaspokoić. Bo umysł jest bytem społecznym i nas w nas jest znacznie więcej niż jedno.

Wewnętrzne dziecko potrafi bardzo wspierać i bardzo ograniczać. Mówi bezcenne rzeczy, czasem trudne i niewygnodne. Zawsze cenne. Warto aby częściej niż raz w roku był jego dzień.

Chcesz aby twoja osoba publiczna była na górze listy Osoba Publiczna w Kraków?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Siemiradzkiego
Kraków
31-137