DreamStream
Jestem Michał, a to mój imaginalny pej. Magdaleny Zatoki.
Niby wrzucam i komentuję alternatywę oraz (dream) pop w zmiennych proporcjach, a tak naprawdę głoszę Ewangelię według św.
26/06/2026
Widzicie, czym grozi słuchanie Radiohead?
Gadaniem do siebie.
26/06/2026
Carly, coś Ty najlepszego zrobiła?!
Uznałaś, że skoro Tame Impala zmienił kierunek, obowiązek niesienia kaganka neo-psychodelii spoczywa na Twoich barkach? Myślisz, że możesz tak po prostu odejść od euforycznego dance-popu i machnąć retro numer z odjechanym, arcyzajebistym refrenem, który wbija w fotel i po którym nie ma co zbierać?
Dobrze myślisz.
Przeczuwałem, że "On Wires" będzie inne i fascynujące, ale nie spodziewałem się, że AŻ TAK.
Carly, dziękuję za jeden z najbardziej imponujących singli roku i proszę o więcej.
25/06/2026
Powiedz, że ostatnio masz *obsesję* na punkcie muzyki z Japonii, nie mówiąc, że ostatnio masz *obsesję* na punkcie muzyki z Japonii:
24/06/2026
A Tribe Called Quest zostali 5000. artystami na moim laście, odkąd wróciłem do serwisu z nowym kontem pod koniec stycznia zeszłego roku.
To bynajmniej nie jest dzieło przypadku. Bo widzicie, ubzdurałem sobie, że każdy tysięczny artysta będzie niezwykły. Pierwszy kamień milowy przypadł Cocteau Twins, drugi – The Stone Roses, trzeci – Talking Heads, czwarty – Pixies, a teraz wybrałem legendarny hip-hopowy skład. Niezłą ekipę montuję, c'nie?
Jeśli macie ochotę śledzić mnie na last.fm, znajdziecie właściwy link w komentarzu. Was również chętnie zaobserwuję, rzecz jasna.
W drugim komentarzu linkuję utwór, który zadecydował o „jubileuszu”.
23/06/2026
Jeśli macie ochotę poznać jeden z najwspanialszych debiutanckich albumów pierwszej połowy roku, koniecznie włączcie 友達がいました [Tomodachi ga imash*ta] japońskiego zespołu Trooper Salute. Niesamowita werwa, zaraźliwy entuzjazm, ogromna wrażliwość, przeurocze melodie, przeszywające hałasy i zapewne cała masa innych kapitalnych rzeczy, które umknęły mi podczas dwóch emocjonujących odsłuchów.
Słuchajcie już teraz – będziecie mogli się pochwalić, że znaliście, zanim stało się modne!
22/06/2026
W życiu każdego artysty prędzej czy później przychodzi ten moment: pokusa stworzenia dwupłytowego albumu. CRJ jej uległa. Jestem bardzo ciekawy efektów i cierpliwie czekam na dzień (i noc) premiery: 18 września.
20/06/2026
Streamingowym algorytmom niech będą dzięki! To one podsunęły mi twórczość moë. Jej neo-city pop od razu mnie zauroczył, a "End of the Century Lovers" – jeden z singli promujących nadchodzący album artystki – sprawił, że przepadłem bez reszty. Ta cudownie romantyczna pocztówka wysłana z końca ubiegłego wieku (tytuł zobowiązuje) do nieoczywistej brzmieniowo przyszłości momentalnie trafia do mojego schowka z najcenniejszymi muzycznymi przesyłkami.
18/06/2026
Być może część z Was myśli, że w kółko leci u mnie Mag Bay. Tak się może wydawać, ale prawda jest taka, że zdarza mi się słuchać również innych rzeczy. Jako dowód załączam trzy najczęściej odtwarzane przeze mnie kawałki w ciągu ostatnich trzydziestu dni. Jak widzicie, nie ma wśród nich Madzi.
Już wrzucałem i wychwalałem "Bye Bye Boy" i "the cure", teraz czas na "disposable body" japońskiego duetu 空夜 [coo:ya]. Utwór jest NIEBIAŃSKI, więc zdecydowanie warto zajrzeć tam, gdzie wkleiłem odsyłacz.
17/06/2026
DreamStream Wam o tym przypomni: debiutancki album Placebo ukazał się trzydzieści lat temu.
Ale jak to? Przecież zaledwie wczoraj (no, może przedwczoraj) kupiłem specjalne wydanie z okazji 10-lecia. Czy kalendarz próbuje mi wmówić, że od tamtej pory minęło 𝘵𝘸𝘦𝘯𝘵𝘺 𝘺𝘦𝘢𝘳𝘴?
A tak poważnie: bardzo lubię szczeniackość i surowość tej płyty. Słychać, że to debiut nagrany przez wyalienowanych dwudziestoparolatków, którzy chcieli wyrazić swoje bolączki i frustracje poprzez zadziorne, jazgotliwe piosenki. Na szczęście nie brakowało im zapału, talentu i wyrazistości (duża w tym zasługa androgynicznego imidżu i charakterystycznej maniery wokalnej Briana Molko), dzięki czemu album naprawdę wciąga i dostarcza frajdy, a na dodatek wyróżnia się na tle innych brytyjskich dokonań tamtego okresu.
Na pierwszy plan wybijają się oczywiście single (specjalność zespołu), szczególnie seksualno-narkotyczny "Nancy Boy", który do dziś pozostaje najwyżej notowanym numerem Placebo w UK (4. miejsce), oraz młodzieńczy "Teenage Angst", z którym może się utożsamiać niemało osób (“Since I was born I started to decay / Now nothing ever, ever goes my way”). Jednak deep cuty też są udane. Moim ulubionym jest przygnębiający "I Know" z gniewnym refrenem i ciekawym urozmaiceniem w postaci didgeridoo. Usłyszenie tego kawałka na żywo w 2007 roku na Torwarze było wspaniałym przeżyciem. Myślę, że nie zabraknie go również na zbliżających się koncertach w ramach obchodów jubileuszu (których częścią jest również wypuszczenie odświeżonej wersji omawianej płyty – premiera pojutrze).
To co, malujemy się eyelinerem i sprawdzamy, czy po trzydziestu latach efekt placebo wciąż działa?
15/06/2026
Nie ma sensu czekać do końca roku. Już teraz wybrałem najlepsze indie 2026.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.