4672
---- ------ ------ --
antimusic |
[dissonant_antagonistic-differential_phonics]
20/05/2026
🦾
💀Po raz pierwszy w "Wydziale Mroczno-Mechanicznym" będzie gość! I muzyk, i wydawca, czyli Andrzej Choromański, lider Atrocious Filth i właściciel wytwórni MOANS MUSIC. Porozmawiamy zatem o dźwiękach przyjemnych (?) i "krzywych", elektronicznych i gitarowych, o przyszłości dystrybucji muzyki i celebracji słuchania z nośnika fizycznego. Tej rozmowie takie też będą towarzyszyć dźwięki, czyli miło nie będzie😉
🌗Zapraszam dziś, (20 maja), o godz. 21 – 87.7 FM lub https://akadera.bialystok.pl/player
15/05/2026
🦾
Supreme Aristocracy Interview 373 With The Industrial Polish Meta Band 4672 Line Up: Artur Ostrowski Łukasz Józef Myszkowski Well,Friends Of Supreme Aristocracy! Detetar idiomaPortuguês (Brasil)InglêsÁrabe InglêsPortuguês (Brasil)Português (Portugal) 1 237 We’re…
09/05/2026
“Od dołków emocjonalnej rozpaczy po szczyty intelektualnej muzyki, która nie rozkłada skrzydeł ze szczytu góry i spokojnie leci z Krety na kontynent, ale leci zbyt wysoko i kończy martwa na dnie morza. Po części mistrzowska klasa pisania piosenek, częściowo palenie tej klasy i sikanie na głowę. Więc, najlepsza muzyka.”
🤌🏻
מאשין מיוזיק - Machine Music
/// Listening to Kowloon Walled City to Feel and/or Hide the Pain While Writing About Sick Metal May 3-9 ///
==LINK IN COMMENTS==
Listening to KWC is bad for your health. Keep safe.
This week's book of pages includes:
Acele (Experimental/Aoucstic - Independent) / EMPTINESS (Avant-Garde Black/Death Metal - Season of Mist)/ Black Cilice (Black Metal - Altare) / 4672 (Weirdo Metal - Independent) / Dust Worship (Macthcore - Independent)/ Haruspex Chants (Death Doom - Independent) / Saidan (Atmospheric Black Metal - Avantgarde Music) / Diabolic Oath (Death/Black Metal - Sentient Ruin Laboratories) / Darkthrone (Black Metal - Peaceville Records) / Joybun (Screamo - Independent).
+ SOME INFO (Eyal Nachtomy, etc).
02/05/2026
[4672] (Polska)
Patrząc wstecz na nasze archiwa, przypominam sobie, że pisałem o pojedynczych utworach lub całych wydawnictwach, nieustannie zaskakując [4672], dziewięć razy od 2019 roku. Nie jest to więc tak długa historia, jak z pierwszymi trzema zespołami w dzisiejszej kolekcji, ale też nie można jej lekceważyć.
Jakoś zawaliłem pracę na początku tego roku, kiedy [4672] wydało album [apex9] i nie zdążyłem go opisać. Ale oto jesteśmy zaledwie trzy miesiące później, a my mamy nową EP-kę [4672] zatytułowaną [apex8].
Tytuł wydaje się być cofnięty, chociaż czas się posunął, ale jestem pewien, że jest jakieś wytłumaczenie – i związek między tymi dwoma ostatnimi wydawnictwami. Z uwagi na brak czasu nie zagłębiałem się w szczegóły i nie będę zgadywał, a jedynie zachęcę Was (po raz kolejny) do otwarcia umysłu i zanurzenia się w nieustannie wirujący [4672] muzyczny wir.
Jestem pewien, że nie raz już podkreślałem, że próba opisania wydawnictwa [4672] jest trudna i prawdopodobnie głupia, ponieważ utwory często tak bardzo się od siebie różnią, że staranne i dokładne poświęcenie słów każdemu z nich groziłoby nudą, i to jest prawdą również w tym przypadku. Żeby poruszyć kilka kwestii (to nie jest nawet w przybliżeniu wyczerpujące):
Podczas przechodzenia przez EP-kę natraficie na industrialne groove'y, które powalą Was z nóg, jeśli zagracie je z odpowiednią głośnością, a także na radosne, wijące się i kręte nuty, a być może także na śpiew pod wpływem. Spotkasz się również z szaleńczymi perkusyjnymi eskapadami, potężnymi tupnięciami, chaotycznymi, instrumentalnymi konwulsjami, wrzaskami w domu wariatów, nieoczekiwanymi zatrzymaniami i wznowieniami, dźwiękami mechanicznego zgrzytania i szarpania, grzmiącymi i bezczelnymi akordami oraz pasmami szaleńczo zawodzącej melodii.
Niektóre utwory brzmią jak fragmenty czegoś dłuższego, co mogło zostać zbyt wcześnie przerwane. Niektóre są bardziej konwencjonalne pod względem długości. Ale tak naprawdę, żaden z nich nie jest konwencjonalny muzycznie. Pomimo tego, że będziesz miał mnóstwo okazji, by poczuć rytm, będziesz miał też mnóstwo okazji, by zakręcić sobie w głowie lub się załamać.
(Żeby było jasne, nie wiem na pewno, czy w tych utworach słychać wokale, czy tylko elektronikę lub inne instrumenty przypominające nagrania terenowe z zakładu dla obłąkanych, któremu skończyły się leki w zeszłym tygodniu).
26/04/2026
Free copy of [apex8] album, head on to bandcamp
download link in com below 🦾
download codes:
8lul-knjc
2c5j-6j9w
6khu-w7x9
knqd-h5mt
k58s-v3yb
z6zc-ysnx
nz2q-blpq
ltm9-wmbt
ek8k-cgs7
g3zu-xbh5
3dya-jwmr
aqk8-kwyd
rg3y-y42h
jxjf-j8ky
64gl-y26f
ksuh-7h9m
njwj-5jg6
m9s8-byrk
9t42-wux9
23/04/2026
apex8
coverart Maciej Małecki
21/04/2026
when your album is so experimental it gets rejected for not being music enough 🤣🏌🏻
11/04/2026
Chyba jedna z najdłuższych recenzji jaka dostaliśmy adekwatna też do ocen ze szkoły średniej 🏌🏻
dzieki
—— ——— ———- —
Przyjaciele, witajcie ponownie na kanale. Cedroy. No i cóż, zaczynając tę serię filmów, komentarzy dotyczących różnych wydawnictw, przyszła kolej, by porozmawiać o produkcji, która — w tym przypadku — jest jedyną, jaką udało mi się usłyszeć od tego projektu. W zasadzie to jedyne, co znam i czego słuchałem. Szczerze mówiąc, wcześniej nie znałem tego muzycznego projektu o nazwie [4672], a omawiane wydawnictwo nazywa się Apex 9, które — jeśli się nie mylę — jest dziesiątym albumem długogrającym tego projektu.
I w sumie, jak mówię, nie dziwi mnie, że wcześniej nie słyszałem żadnej płyty tego projektu, bo — no cóż — to już co najmniej 10 produkcji i jakoś zupełnie przeszły obok mnie. Ale jak też mówię — nie zawsze jest czas na wszystko, zawsze jest odpowiedni moment i lepiej późno niż wcale. Dlatego też uwielbiam szukać nowych projektów, zespołów i wydawnictw, bo nigdy nie wiadomo, co można odkryć.
Apex 9 oferuje nam dziewięć utworów i 37 minut trwania. To stosunkowo krótki materiał — powiedziałbym, że o dość standardowej długości, zwłaszcza jeśli jesteś przyzwyczajony do produkcji z lat 80., ale nawet jak na współczesne standardy to raczej krótki album.
O czym jest Apex 9? Już patrząc na okładkę, widzisz wiele geometrycznych linii. Patrząc na nazwę projektu i tytuł albumu, zauważasz wyraźny matematyczny motyw. I nie jest to przypadek ani zbieg okoliczności — to coś celowego. Kiedy słuchasz Apex 9, szybko zauważasz, że to materiał bardzo „matematyczny” — inspirowany matematyką zarówno w kompozycji, jak i wykonaniu.
Znajdziemy tu djent na naprawdę wysokim poziomie — powiedziałbym wręcz wyśmienity. Już od strony konstrukcji widać, że projekt jest bardzo techniczny, złożony i przemyślany. Matematyka nie objawia się tylko w nazwach czy grafice, ale przede wszystkim w samym brzmieniu — i to właśnie ono jest fundamentem, a reszta tylko to podkreśla.
Jak to w klasycznym djencie — mamy tu dużą technikę, złożoność, ale też moc i skuteczność brzmienia. Jest ta charakterystyczna ciężkość gatunku. To nie jest coś zupełnie nowego w ramach djentu, ale jest to poprowadzone w bardzo technicznym kierunku.
Już od pierwszego odsłuchu można zauważyć dwie rzeczy: po pierwsze — silne dziedzictwo djentu, ten charakterystyczny „odbijający się” dźwięk, który definiuje gatunek. Po drugie — wyraźne inspiracje zespołem Meshuggah. Są momenty, które brzmią bardzo znajomo dla fanów gatunku, ale jednocześnie całość utrzymuje napięcie dzięki swojej techniczności i złożoności.
To raczej album do analizy niż do czysto rozrywkowego słuchania. To bardziej ćwiczenie dla słuchacza — coś, co wymaga skupienia, zrozumienia i rozłożenia na części, a nie tylko relaksu czy zabawy. W przeciwieństwie do bardziej „przystępnych” zespołów — jak np. Rammstein — których muzyka jest łatwa do odbioru i idealna na koncertowe emocje, tutaj mamy coś bardziej wymagającego.
I właśnie w tym tkwi ogromna jakość tego albumu. Podczas słuchania widać, że wszystko podporządkowane jest tej technicznej wizji. Brzmienie jest ciężkie, inspirowane Meshuggah, ale kiedy analizujesz instrumentację, widzisz, że nie ma tu żadnych kompromisów — wszystko służy tej jednej koncepcji.
Album jest w dużej mierze instrumentalny. Jeśli pojawia się głos, to raczej jako element dźwiękowy — przetworzony, syntetyczny, bardziej ambientowy niż wokalny. Instrumentalnie wszystko jest techniczne i ciężkie — zarówno gitary, jak i perkusja, która jest świetnie zaaranżowana.
Nie słuchałem jeszcze wcześniejszych albumów 46 Severy, ale na pewno to nadrobię, bo ten materiał zrobił na mnie duże wrażenie. To bardzo solidna produkcja.
Co więcej, mimo swojej złożoności i ciężaru, album dobrze się „prowadzi” — kolejność utworów jest przemyślana i pomaga w odbiorze. Choć — jak już mówiłem — to nie jest łatwy, chwytliwy materiał.
Ogólnie uważam, że to fantastyczny album. Bardzo mi się podobał przy każdym odsłuchu. Szczególnie wyróżniają się utwory: pierwszy, trzeci (Incipitus), siódmy (Ataraxia) i ósmy (Simolopsi — wybaczcie, mój angielski trochę rdzewieje). Ale tak naprawdę cały album trzyma wysoki poziom.
Dla mnie Apex 9 zasługuje na solidne 3,5 na 5. Świetna robota — trwa dokładnie tyle, ile trzeba, i dostarcza tego, co powinien, w bardzo efektywny sposób. Naprawdę warto się z nim zapoznać.
Jeśli już go słuchaliście, dajcie znać w komentarzach, co o nim sądzicie, żeby inni też mogli poznać różne opinie. To tyle ode mnie — tu Droy. Subskrybujcie kanał.
01/02/2026
Get your free copy of latest [4672] album [apex9] of BandCamp
30/01/2026
apex9
🦾
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.