Diploide

Diploide

Compartir

BAD TRIP BOYS

13/11/2025
13/11/2025

Somos diploide
Bad trip boys

13/10/2025

Refugio bar concepción, 11/10/2025

13/10/2025

Diploide en refugio bar concepción, 11/10/2025

Diploide - Ser y Tiempo 04/10/2025

https://www.therocktologist.com/diploide---ser-y-tiempo.html?fbclid=PAb21jcANOQyRleHRuA2FlbQIxMQABp1xsbZBgTAvcyZciHrnY2ltR7Kc6QJiZX3W6ivAjPoefVV2Rysq-Noyp3USx_aem_ttxf128aTaHYpzRy9aFhBw

Tenemos una nueva reseña desde Finlandia!!!
Agradecidos de estar sonando en el mundo, todo gracias a ustedes.

Diploide - Ser y Tiempo Review by : Guillermo Urdapilleta Year: 2024 Produced by: Diploide Label: Smolder Brains Records Tracks : 1. Krad Ojepse 2. Basta de ocultar 3. Espiral 4. Ser y tiempo 5. Pazuzu 6....

03/10/2025

canción: Krad ojepse
Autor: Diploide

03/10/2025

Desde mexico y polonia

Dobra, poniedziałek wieczór zatem podsumowanie.

Top 25 najczęściej słuchanych albumów ostatnich siedmiu dni!

Pamiętajcie zostawiać swoje w komentarzach!

Na pierwszym miejscu nowe Slomatics! Po nich nigdy nie wiadomo czego się spodziewać (poza tym że dowiozą kosmiczne gruzy na najwyższym poziomie), więc czekałem z niecierpliwością. Nie wiem jak oni to robią, ale każdy album jest inny, co "Atomicult" jedynie potwierdza.

Drugie miejsce Heidrún i ich "Entropia". Jestem zafascynowany tym albumem, tym ile tu się dzieje, jak różnorodny jest to materiał i w jak różne oblicza psychodeli zabiera mnie zespół z Meksyku. Piękno i dobro. Do tego po hiszpańsku.

Na trzecim miejscu Katö oraz ich "M39", czyli porządna dawka piwnicznego gruzu skupiającego się na tym aby brzmieć obskurnie, agresywnie i ciężko. Czyli najlepiej jak się da! Do tego teksty w języku francuskim!

Na czwartym miejscu "Diabeł" od krajowego Optical Sun. Wspaniała podróż przez kulturę, emocje oraz szaleństwo. Jest tu ciężko, ale nietypowo. Klimat jest pełen niepokoju i tego co trudne w ludzkim życiu. Do tego wszystko po polsku!

Dalej mamy CLEEN oraz ich "Excursion", od którego jestem uzależniony. Za dobre to jest, pod każdym względem.

Cactus Rojo oraz ichniejsza interpretacja Diuny. Niesamowicie podoba mi się tygiel, którym jest w rzeczywistości ten album. Jest psychodelicznie, jest pustynnie, jest hc punkowo, jest bluesowo... i to wszystko bazując na sludge.

Fulanno oraz "NOSOTROS SOMOS EL FIN DEL MUNDO" które jest idealna pozycją dla fanów bezkompromisowo wolnego grania i równie bezkompromisowego użycia fuzzu. Pomimo ciężaru i powolnego tempa jest tu sporo zapadających w pamięć gruzmotywów.

Rewelacyjne tegoroczne "Apocalypso" od SuperNaughty. Wciąż nie potrafię wyjść z podziwu jak świetnie ten album jest skomponowany i jakie brzmienia udało się tutaj wykręcić. Jestem zachwycony.

Froglord oraz najnowszy, hipnotyzujący album "Metamorphosis" będący kolejnym zewem bagien, któremu nie umiem się oprzeć.

Słuszna dawka (the) Melvins, bo po pierwsze to zespół wspaniały w swej absurdalności, a z drugiej strony chciałbym aby został ogłoszony na Mystic Festival!

Rickshaw Billie's Burger Patrol oraz "Doom W*p" czyli pozycja dla ludzi którzy lubią zarówno potężne riffy, zdrową dawkę bujańska jak i poczucie humoru.

Diploide "Ser y Tiempo" o którym pisałem niedawno dość mocno zahipnotyzowało mnie w swoją bezkompromisową mieszankę psychodeli, sludge, stonera i post-blacku.

Xatarxa oraz pełne mocy "La Tragedia de los Comunes". Pełnoprawny wpis na temat albumu już jutro!

Drugi album od Sergeant Thunderhoof, który omawiałem na bloku tematycznym, czyli "Ride of the Hoof". Niesamowity album pełen magii, ciężaru, przestrzeni, melodii oraz uczuć.

Zjawiskowy debiut od Evermold. Pięknie mnie to buja i ciągle w losowych momentach przypominają mi się motywy z tego albumu.

Komatsu wraz ze swoim Śniadaniem Zwycięzców. Świetny, przemyślany album w którym nie zabraknie zarówno luzu jak i gruzu. Katowałem go z rozkoszą również na CD. Jeden z najmocniejszych tegorocznych albumów.

RED FANG oraz "Arrows", które lubi poświdrować w mózgu.

1000mods i ich nieśmiertelny klasyk "Super Van Vacation".

Black Philip jak zawsze wjeżdża u mnie na pełnej ze swoim arcysmolistym brzmieniem. Sobotni koncert jeszcze bardziej utwierdził mnie w tym jak bardzo kocham ten zespół i jego niskie, destrukcyjne granie.

Gentle Beast oraz "Vampire Witch Reptilian Super Soldier (...From Outer Space)", który jest albumem mocno zróżnicowanym, ciekawym i pełnym zwrotów akcji oraz operowaniem w najróżniejszych odcieniach stoneru. Jest moc!

GREEN LUNG i "Black Harvest", które jest przepełnione najlepszymi na świecie bangerami (pięknie mi się wkręciło Upon The Altar) oraz ich debiut "Free The Witch", które było piękną zapowiedzią tego jak świetnym zespołem łączący stoner/doom z occult rockiem będzie owa formacja.

Wo Fat, którego nie słuchałem już zbyt długo powróciło ze swoim "The Black Code". Ależ to pięknie buja.

A czego Wy słuchaliście przez ostatni tydzień?

25/09/2025

🔥 ¡Últimas copias de “Ser y Tiempo”! 🔥
La nueva entrega de Diploide (Talcahuano) en edición especial.

Incluye:
✨ Folleto exclusivo con arte y letras
✨ Llavero con el logo oficial de la banda

🎥 Además contamos con un demo que ya tiene videoclip disponible en YouTube:
👉 https://youtu.be/IGT7jJB-3kc?si=ESvF_2ftdkNdoteN

⚡ Edición limitada: ¡no te quedes sin la tuya!
📩 Reserva por mensaje directo o en nuestro perfil.

18/09/2025

Dzisiaj zagłębimy się w gruzowe podziemie z Chile. Diploide nie gra lekkiej i przyjemnej odmiany ciężko i wolno na swoim albumie 'Ser y Tiempo'.

TL;DR - Soniczne zagłębienie się w otchłań szaleństwa. Ilość bad tripu osiąga tutaj w zasadzie masę krytyczną. Zespół w niesamowity sposób żongluje różnymi stylami ciężkiego i buczącego gruzu a głównym spoiwem jest depresyjna, schizofreniczna psychodela.

Co gra Diploide? Sam chciałbym to wiedzieć. Myślę że można byłoby tutaj użyć słów-kluczy takich jak: sludge, stoner metal, post-black metal, psychodela. Formacja bierze to co najbardziej nieprzyjazne i ciężkie emocjonalnie z tych czterech systemów pojęciowych i tworzy muzykę, która hipnotyzuje ale bez tego przyjemnego uczucia w mózgu. To album, który ma słuchacza wciągnąć w wir trudnych emocji i zostawić tegoż słuchacza sam na sam z nimi. Nie powiem że jest to podróż nieprzyjemna: kunszt instrumentalny i wokalny formacji jest tutaj obłędny umiejętnie gruzując słuchacza na najróżniejsze sposoby.

Odnajdźmy się razem w byciu i czasie:

🎭Krad Ojepse (jeśli przeczytacie to wspak to wychodzi Dark Espejo: ciemne lustror) - Pierwsze dźwięki już zapowiadają że to będzie niewesoła przeprawa. Melodie gitary brzmią niezwykle złowieszczo, a sekcja rytmiczna zwiedza najprawdziwszy muzyczny muł. Bad tripowa psychodela wjeżdża na pełnej a wokal wybrzmiewa niczym z koszmarnego snu. Sekcja rytmiczna uskutecznia dość mocno stonerowo-sladżową grę, natomiast gitara dokonuje sonicznej lobotomii zawiłymi psychodelicznymi pejzażami. Wszystko potrafi płynnie przejść w post-black i znowu wrócić na gruzową macierz. Robi się tutaj też naprawdę gęściutko, po to aby wejść w przepastną przestrzeń nicości, czy hipnotyzm. Dzieje się, oj dzieje... a to dopiero pierwszy utwór!

🎭Basta de Ocultar (Dość ukrywania się) - Świdrowania mózgu ciąg dalszy, które powoli gęstnieje coraz bardziej i wkracza w siarczaną, blackową jazdę, która zwalnia w bardziej sladżowe brzmienia przełamane z rezonującymi wokalami i następnie znowu wkracza w niezwykle siarczysty, agresywny black, po to aby odpsychodelizować na pełnej. Niesamowite jest to jak tu się wszystko miesza, ile jest tu kombinowania z dosłownie każdym aspektem muzyki.

🎭Espiral (Spirala) - Faktycznie w tej melodii basu, rytmie perkusyjnym i melodii gitarowej jest swoista spirala. Dźwięk zdaje się kręcić w kółko, stopniowo zmieniając, niczym sus wgłąb króliczej nory. Totalny psychodelik, najlepiej jest zamknąć oczy i dać się prowadzić tej muzyce w nieznane i wczuć się w każdy zgrzyt, każdy tajemniczo rozmyty dźwięk, każdy brzęk basu i rytualną perkusję.

🎭Ser y Tiempo (Bycie i czas) - Ależ jadowity i niezwykle bujający start. Siecze i trzepie konkret uskuteczniając riffowo i perkusyjnie naprzemian black i sludge, w czasie gdy bas brzmi zaskakująco postowo. No ale zespół nie byłby soba, gdyby nie zrobił gwałtownego zwrotu akcji po całości zabierając nas gdzieś w tajemniczą przestrzeń, aby znowu pogruzować czy poblackować. Mocarny utwór.

🎭Pazuzu (Demon z Babilonu) - Robi się naprawdę dziwacznie. Psychodeliczny, hipnotyzujący dźwięk sobie wybrzmiewa w najlepsze, podczas gdy riffy i sekcja rytmiczna sobie radośnie wybijają to sladżyk to bardziej stonerowe motywy na ponuro, by przełamać to z niesamowitym, wręcz koszmarnym bad tripem, czy niemalże dronującym stonerowym motywem. Przepiękny kawał wiedzy tajemnej.

🎭Destruir Para Crear (Zniszcz, aby stworzyć) - Wrotki zostają znowu odpięte, wystawiając słuchacza raz na totalny psychodeliczny odpał, raz na nieziemsko grube stonerowe riffy od których trzęsie się ziemia. Przepięknie to buczy i z jednej strony pieści bebechy, z drugiej pobudza wyobraźnię. Bez żadnej litości. Genialny utwór.

Na zakończenie powiem tak: odsłuchałem płytę kilkukrotnie a i tak mnie zaskakuje za każdym razem gdy ja odpalam. Majstersztyk.

¿Quieres que tu figura pública sea el Figura Pública mas cotizado en Talcahuano?
Haga clic aquí para reclamar su Entrada Patrocinada.

Dirección

Talcahuano